Archiwa tagu: Warszawa

Bliskie spotkanie z żulami w busie

Siedzę sobie w pociągu, przysiada się żul i pyta uprzejmie czy może napić się piwa przy mnie. Uprzejmie pozwoliłam i schowałam nos w książce. Do żula doszła reszta jego równie trzeźwego towarzystwa pan i pani. Wiec zostałam otoczona żulami. Jak cały pociąg dowiedziałam się kto z kim sypia (ta pani z mężem swoim który był jednym z żulów, tym drugim żulem i chyba jeszcze z sąsiadem). Ta pani obwieściła że lubi wyglądać jak kurwa. Że jest kurwą. Potem okazało się ze jednak jest złodziejem. Ale przy wysiadaniu jak ich przeprosiłam to uprzejmie mnie wypuścili ze słowem proszę. I portfela nawet mi nie buchnęli. Aparycję mieli mega mega żulerską…

Dwa jeże przechodzą

O tej porze wszyscy jeżdżą po mieście stołecznym na pełnej kurwie, bo raz, że deszcz, a dwa, że grubo po 22 i pulsacyjne co chwilę. Wtem na Inflanckiej korek. Jak to?! Otóż przez ulicę przechodzą dwa jeże.
Przechodzą prawilnie, na pasach. W odległości dwóch metrów, jeden za drugim. Co więcej, mają zielone. Wiadomo – jak to jeże, tempo przesuwu raczej z tych średnich, jeden niucha na boki, drugiego złapała dygresja i zwinął się w kulkę. Rząd aut gęstnieje, zaraz będzie zmiana świateł, stoję trzeci i już się boję. Zielone.
Auta dalej stoją. Ktoś zatrąbił z tyłu. Z pierwszego przed pasami wychodzi potomek Józwy Butryma w koszulce żołnierzy zziębniętych i krzyczy w noc:
– Morda, kurwo, jeże idą!
Dokładnie to jeden już przeszedł, a ten drugi wciąż w kulistej depresji, chciałby ale życiowe refleksje dopadły go akurat przed BMW czarny metalic na numerach poddębickich. Butrym sięga po jakąś kurtkę i delikatnie, powoli turla kolesia na bezpieczne pobocze, gdzie wiewiórki, dzięcioły i szum brzóz. Wraca, wsiada, rusza bez migacza z nonszalanckim piskiem i mam wrażenie, że w kwietniu przyszła Gwiazdka.

Co mefedron robi z człowiekiem

Jest u mnie na osiedlu taki Bobek. Zawsze był przyjebany a potem jak przyszła moda na mefedrony to zaczął tego napierdalać na potęgę, w końcu pojechał z hehe chłopakami z osiedla (w tym moim sąsiadem) na narko-wakacje gdzie dawał po nosalu cały czas i mu tam kompletnie odpierdoliło- jak wszyscy rano szli na plażę na melanż to spał a jak wieczorem wracali to wychodził z domku i znikał do rana. Po trzech dniach ziomeczki się zmartwił i poszły po cichu za Bobkiem, a on kurwa idzie do lasu, rozbiera się do nagusa, zapierdala biegiem po krzakach i krzyczy sam do siebie. Potem jeszcze kąpał się w morzu i też sam sobie nawijał jakieś historie xD Widać było, że to już nie przelewki więc wydzwonili matkę Bobka
>Halo? Pani mama Bobka? Pani przyjdzie, Bobka od narkotyków popierdoliło
XD
Matka przyjechała następnego dnia i Bobka oddała do psychiatryka w Jastrzębiej Górze, bo był najbliżej. Lekko tam Bobek nie miał, opowiadał, że jak był niegrzeczny (a jebany ze 120 kilo ważył i przypierdolić potrafił) to go brali w kaftan, do kaftana przywiązywali linkę i go wciągali na drzewo żeby tam sobie dla odmuły powisiał xD

Po miesiącu matka załatwiła żeby go przenieśli do nas do Warszawy bo nie będzie co tydzień z prowiantem dymać nad Bałtyk. To go wsadzili do szpitala na Sobieskiego. Po miesiącu Bobek wykurwił przez płot ze szpitala, przyszedł na piechotę (Wola here) na ośkę w piżamie, wykurwił okno w losowym samochodzie przy ulicy, wsiadł i zaczął puszczać Radio ESKA na cały regulator. Pół osiedla się zleciało, w tym ja i właściciel samochodu, który dzwoni na policję i karze mu wykurwiać a Bobek się pyta czy jakieś fajne płyty ma xD Przyjechała policja, Bobek wpadł w furię i zanim go wzięli w kajdany to dwóm policjantom z czterech rozkurwił mordy. Jak go obezwładnili to go nawet nie wieźli na dołek bo za dużo inby by z nim mieli tylko po karetkę, w kafta, i z powrotem na Sobieskiego. Jak po dwóch czy trzech miesiącach wyszedł to pierwsze co zrobił to rzucił się na bohatyra z kładki dla pieszych ale marnie trafił bo wypierdolił prosto na pas zieleni zamiast pod samochody, więc się pozbierał i wrócił do domu xD Od tego czasu (z 3 lata) siedzi grzecznie w domu i gra w Guild Warsy a stary mu opłaca jakiegoś gościa, który z jego dowodem chodzi na robienie kupy z dupy do kibla zaoczne i zdaje za niego egzaminy xD

Ciekawy kierowca – komentarze

I jeszcze trochę komentarzy z netu na temat wspomnianego w poprzedniej notce wesołego kierowcy wesołego autobusu:

i po waszych komentarzach wnioskuje ze jestescie tacy sami…..weseli radosni i pragnacy jednak troche serdecznosci od blizniego,ale tylko ten PAN sie wylamal,a szkoda moze czas ta KARME slawic.Bo jesli ty jestes MEGA optymista wokol ludzie nagle zaczynaja Cie nasladowac…pozdrawiam wszystkich

Gość ma super poczucie humoru, zero chamstwa, zero wulgarności, bardzo taktowny a jednocześnie dowcipny, bez żadnych żenujących podtekstów, widać że lubi ludzi. Oby więcej takich kierowców i nie tylko…po prostu fajny facet !!!

a w tv same ponure ryje! koles sie marnuje w tym autobusie

no i dupa, przez was gość dostał nagane w pracy, mowili w tv. A gdyby idiota nie wrzucał na sieć nic by się nie działo

Zajebisty gość !!! W dzisiejszych czasach rzadko spotyka się takich ludzi. W porównaniu z burakami, którzy złośliwie potrafią zamknąć drzwi przed nosem na przystanku tan kierowca zasługuje na wysoką premię. Ale będąc realistą, obawiam się, że betony z rady nadzorczej tej firmy transportowej zakażą mu takich zachowań. KIEROWCO !!! WIELKI SZACUN !!!

Kiedyś miałem przyjemność jechać z tym kierowcą. Podjeżdża autobus na przystanek, wchodzę a wszyscy cieszą michę. Witał i żegnał pasażerów na każdym przystanku. Cieszę się, że dalej jeździ, tylko dlaczego nie na mojej linii. Chyba jego łóżeczko stało przy telewizorze bo taki gadatliwy. Ale SUPER kierowca.

SUUUUUUUUUper gosciu ,cholera gdybym z takim jechal to z pewnoscią miałby ode mnie piwko 😉 Panie Kierowco jezeli to czytasz to szacunek za dobrą robote i umilenie podróży swoim Vip-kom 😉 hehehe

Mila odmiana.. To prawie jak niekradnacy cygan. Mili kierowcy juz zostali udokumentowani, teraz czas odnalezc uczciwego cygana, a potem juz tylko yeti….

Kiedyś jechałem z nim liną 167 , na koniec podziękowałem mu za jazdę a przez ostatni przystanek klaskałem i na pętli chciałem mu postawić napój jednak to bardzo skromny człowiek a mimo to i tak zawsze wyczekiwałem go w autobusie . Pozdro dla niego

Ciekawy kierowca

Furorę w polskim Internecie robi ostatnio filmik z niepospolicie wręcz wyluzowanym kierowcą jednego z warszawwskich autobusów. Cytat z WP:

„Wesoły kierowca w autobusie 509. Linia Gocław – Nowodwory w Warszawie. IDEALNY KIEROWCA na poprawę nastroju” – pisze na kanale You Tube pewien warszawiak, podpisując w ten sposób nagranie z warszawskiego autobusu.

– Teraz przed nami jeden z najważniejszych przystanków – Dworzec Wileński. Dogodne miejsce do przesiadki do bardziej normalnych środków komunikacji miejskiej, do świata ciszy…. no nie, znowu czerwone światło dla moich VIPów – komentuje swoją jazdę po mieście Wesoły Kierowca, znany już dobrze warszawiakom, między innymi dzięki stronie na popularnym portalu społecznościowym.

Mnie totalnie rozwalił tekst „O, idzie nowa łania do zabrania”.

Oczywiście nie omieszkały też o tym napisać i inne serwisy, jak dziennik.pl, Dziennik Zachodni, i temu podobne, i tak dalej, et cetera. I tak oto zwykły szary kierowca żółtego metalowego trupa jeżdżącego po Warszawie stał się najbardziej rozpoznawalnym kierowcą autobusu w Polsce.

I wszystko byłoby pięknie i fajnie, gdyby nie fakt, że ten zajebiście wyluzowany niczym kwiat lotosu na tafli jeziora kierowca najprawdopodobniej został ukarany za zbyt luźne podejście do pasażerów. Kierownictwo warszawskiej komunikacji miejskiej najwidoczniej nie zna się na żartach i jest bardzo antyluzackie, gdyż albowiem ponieważ poczęstowali wesołego jegomościa utratą premii. Pieprzone sztywniaki…