Archiwa tagu: tekst

Chyba komuś podpadłem, bo dostałem taką oto wiadomość…

Coś ty powiedział o mnie, ty mała suko? Zdradzę ci, że skończyłem kurs odziału FORMOZA na szczycie swojego rocznika. Brałem udział w wielu tajnych akcjach przeciwko alkaidzie i mam ponad 300 zabitych na koncie. Jestem przeszkolony w walce patrycjańskiej i jestem topowym snajperem w całych polskich siłach zbrojnych. Nie jesteś dla mnie niczym więcej niż kolejnym celem. Rozjebię cie z taką precyzją jakiej jeszcze ten swiat nie widział, lepiej w to kurwa uwierz. 

Myślisz że możesz sie do mnie bezkarnie dosrywać bo piszesz przez internet? To pomyśl jeszcze raz skurwysynu. Właśnie w tej chwili kontaktuję się z moimi kumplami w ABW i Centrum Walki Radioelektronicznej. Twoje IP jest właśnie namierzane, wiec lepiej szykuj się na sztorm stulecia, śmieciu. Burzę która zatopi to żałosne gówno które nazywasz swoim życiem. Już jesteś martwy, gnoju. 

Mogę uderzyć z każdego miejsca, o każdej porze, mogę cie zabić gołymi rękami na ponad siedemset sposobów. Nie tylko jestem mistrzowsko wyszkolony w walce wręcz, ale mam też dostęp do ałego arsenału Polskiej Marynarki Wojennej, i użyję go w całej pełni by zetrzeć twoje żałosne dupsko z powierzchni kontynentu, ty mały gówniarzu. 

Gdybyś wiedział jak straszliwą zemstę wywoła twój maly cwany komentarzyk, to moze ugryzłbyś się w swój jebany język. Ale nie wiedziałeś, nie ugryzłeś, a teraz za to zapłacisz, ty pierdolony debilu. Mój gniew zaleje cię jak cysterna gówna, w której się utopisz. 

Juz jesteś kurwa martwy, dzieciaku.

Takie straszne, że aż śmieszne 😀

Mył się, czy nie mył? Oto jest pytanie

11074490_897310233666260_6608226526800026453_nKontynuuję jazdę po kościele, a co! Bo papież smyru-smyru a w Polsce działy się rzeczy dużo poważniejsze i bardziej donioślejsiejsze…

Uwaga, ten wpis również będzie głupi i bez sensu. Podobnie jak cały ten pożalsiębożekurwajegomać blog.

Gdy zobaczyłem powyższy obrazek, przypomniała mi się znana i upowszechniana głównie przez przeciwników Radia Z Ryjem scena wyemitowana w telewizji. Jakieśtam spotkanie ekumeniczne na Jasnej Górze, nie pamiętam już co to wtedy było, w każdym razie okolice roku 2005-2006. Pamiętam, że wtedy jeszcze próbowały rządzić Polską PiS-dy. Cały event zorganizowany był przez imperium medialne pewnego ojca, który lubi wkładać rydza cycatym niewiniątkom.

Otóż na ów event przyjechał gość specjalny z Afryki. Ów ojciec o niezwykle płodnym umyśle (który pomimo celibatu całkiem możliwe że zdołał spłodzić jakichśtam swoich redemptorystycznych następców – o ile wkładał rydza tam gdzie trzeba, a nie pakował go w gówno, off curse), spojrzawszy na ciemnego (fizycznie, nie umysłowo) jegomościa, zakrzyknął: „Patrzcie państwo, on się nie mył wcale!”.

Ciemny jegomość najwyraźniej ten haniebny jak jasna cholera rasistowski atak na swoją ciemną osobę najwyraźniej postanowił natychmiast obrócić w żart, udając że chodziło oczywiście o to, że jest tak strudzony podróżą że na event przyjechał prosto z lotniska, nie zdążywszy przeżyć bliskiego spotkania trzeciego stopnia z mydłem i ciepłą wodą tak zwaną bieżącą.

Stan jego ubioru wskazywał jednakowoż, że jakąśtam higienę gość specjalny z Afryki starał się zachować. Pomimo podejrzeń płodnego fizycznie i intelektualnie ojca z dużym rydzem.

„Engel” Rammsteina po polsku

Uwaga, to stare grafomaństwo poniżej to moja rozpaczliwa próba przetłumaczenia tekstu jednego z utworów Rammstein! Ramsztajn franksztajn kurdebele, a utwór nosi tytuł „Engel”.

Kto za życia dobry na ziemi,
po śmierci stanie się aniołem.
Skierujesz wzrok ku niebu, spytasz,
dlaczego jeszcze ich nie widać.

Dopiero kiedy chmury pójdą spać,
na niebie będziesz mógł zobaczyć nas.
Samotnych, wystraszonych tak…
Aniołów nieszczęśliwy świat.

One żyją za horyzontem,
nieskończenie daleko od nas.
W gwiazdy muszą się wpijać wciąż,
by nie spaść na ziemski padół.

Kto za życia dobry na ziemi,
po śmierci stanie się aniołem.
Skierujesz wzrok ku niebu, spytasz,
dlaczego jeszcze ich nie widać…

Swoją drogą to śmiem stwierdzić, że wykonanie oryginalne Rammsteinów jest w moim mniemaniu do pupy… wokalista tak śpiewa, jakby chciał a nie mógł, do tego jego głos jest komputerowo zniekształcony i w ogóle sam oryginał wygląda blado przy wersji Gregorian, w którą zresztą byłem niesamowicie mocno zasłuchany w czasie, gdy popełniałem powyższe tłumaczenie.

Tylko proszę się nie śmiać z ewentualnych błędów, zdecydowanie bardziej wolę tłumaczenie tekstów z angielskiego (po prostu lepiej mi to idzie…) aniżeli niemieckiego.