Archiwa tagu: śmieszno-straszne

1 listopada

Historia prawdziwa pierwszolistopadowa, trochę śmieszna, trochę durna, trochę straszna, z forum pewnego ambitnego wzięta i skopiowana.

Trochę z innej beczki, ale i tak napiszę xD
>mój stary
>alkoholik, przepierdalał cbl, zdradzał matkę
>jeszcze za komuny pobił jakiegoś zjeba i płaciliśmy mu srogie szekle na odszkodowanie, bo wybił mu 13 zębów xD
>pracował na budowie, a jak się w domu spierdoli byle gówno to hurr durr grażyna wołaj fachowca
>wypominał mi zakup firmowego plecaka, jak szedłem do techbazy, mimo że był za moje własne pieniądze zarobione na zbieraniu jagód u babełe i przeliczał różnicę cenową między nim, a plecakiem z rynku w paczkach fajek
>palił od 14 roku życia, czym się chwalił, a mnie straszył wpierdolem jeśliby znalazł u mnie papierosy, nawet jak już byłem pełnoletni xD
>grzebał u mnie w pokoju regularnie, bo hurr durr narkołyki i młodzieże ćpają, a tak naprawdę to podpierdalał drobne jak 2-5 zł, że musiałem nosić portfel przy dupie cały czas, nawet do kąpieli brałem wszystko ze sobą xD

W końcu spadł z rowerka na zawał na 44 lvlu, jakoś w maju. Mimo, że cała rodzina wiedziała, jaki to był skurwiel i debil to wszyscy jakoś po nim płakali. Byłem na grobie dziadeła od strony mame, bo to akurat był najbardziej ogarnięty członek naszej rodziny i fajnie było z nim rozmawiać. Przy okazji podszedłem na grób starego,mame poszła tam ze zniczami o wartości 400 cbl gdzie sama zarabia 1800 na rękę xD co widzę? Napierdolone wszystkich ozdóbek na kiju, tak że na grobie się nie mieszczą, to jeszcze na ziemi obok stoją i znicze jeden na drugim co to wgl ma być? /nk/ umysł polaków, dlaczego szanują takich idiotów nawet po śmierci?

Historie prawdziwe o ciapatych imigrantach

Imigrant z Syrii po długiej tułaczce dociera do Polski. Na ulicy zatrzymuje pierwszą napotkaną osobę chwyta ją za rękę i mówi:
– Dziękuję za wpuszczenie mnie do tego kraju, za mieszkanie, pieniądze na jedzenie, opiekę medyczną, darmową szkołę i zwolnienie z podatków.
– To pomyłka – odpowiada przechodzień. – Ja jestem Afgańczykiem.
Syryjczyk idzie więc do kolejnej osoby:
– Dziękuję, że stworzyliście taki piękny kraj!
– To nie ja, ja jestem z Iraku – słyszy odpowiedź.
Wreszcie widzi matkę z dzieckiem:
– Czy pani jest Polką? – pyta.
– Nie, pochodzę z Indii.
– To gdzie się podziali wszyscy Polacy?
Kobieta zerka na zegarek i mówi:
– Pewnie są w pracy.

Po necie krąży również wariant tego dowcipu z Niemcami:

Somalijski imigrant przybył do Berlina. Zatrzymuje pierwszego napotkanego człowieka i mówi:
– Dziękuję wam. Niemcy pozwolili mi tu mieszkać, dali mi mieszkanie, pieniądze na jedzenie, bezpłatną służbę zdrowia, wykształcenie i żadnych podatków.
Przechodzień odpowiada:
– To jakaś pomyłka, jestem Afgańczykiem.
Somalijczyk łapie drugiego przechodnia i mówi:
– Dziękuję za to, że Niemcy są tacy gościnni!
– Panie, ja nie Niemiec, ja Irakijczyk!
Łapie trzeciego, zaczyna gadkę, a ten odpowiada:
– Słuchaj, ja jestem z Pakistanu.
Somalijczyk zatrzymuje jakąś kobietę, i pyta:
– Pani jest może Niemką?
– Nie, jestem z Indii.
– Ja nie mogę, gdzie się podziali Niemcy?
Hinduska spogląda na zegarek i odpowiada:
– Przecież oni teraz pracują.

– – –

Przybywa imigrant z Syrii do Polski, zaczepia kogoś i pyta:
– Ist this Deutschland yet?
– Nie, proszę pana, to jest Polska.
– Was? Poland? Wir fu*k Poland, wir want Deutschland cum!

(temu to chyba rozkalibrował się GPS w srajfonie)

Genialny opis aukcji na Allegro

5630394227

Sprzedam Srajfona 5.

  Pozbędę się z przyjemnością gównianego ajfona, który od 5 miesięcy zbiera kurz i śmierdzi mi w pokoju. A od czasu do czasu podnosi ciśnienie, kiedy trafie na niego przypadkiem szukając dokumentów na regale.Kupując go jakiś czas temu był prawie sprawny. Wystarczyło zdjąć z niego simlock (sieć o2) i sprawdzić baterie. Trafił jednak w ręcę nieocenionego eksperta, który mało że nie poradził sobie z tak banalną czynnością. To jeszcze kretyn prawdopodobnie nie podpiął wyświetlacza po jego rozebraniu (bo chuja się znał) i ponownym złożeniu telefonu. Aktualnie więc się włącza, coś tam syczy baba po angielskiemu, po wciśnięciu przycisku home, ale na wyświetlaczu nic nie mryga. Nie robie zdjeć aktualnych, bo mi się nie chce. Pieniądze zainwestowane w tę akucję, to ostatnie jakie ten telefon zazna, dopóki będę jego właścicielem. Jeśli się nie sprzeda z przyjemnością roztrzaskam go o scianę sąsiada, który też mi ciśnienie podnosi od pewnego czasu. Nagram to w slowmotion, następnie wyślę film producentom tego złoma. Dorzucam case do tego padła. Sprzedaję więc jako uszkodzony. Jak to większość telefonów marki Iphone. Prosze nie zadawać głupich pytań, zarobiony jestem i nie mam czasu na odpisywanie każdemu co 15 min, co dolega temu plackowi. Jestem grafikiem a nie handlarzem niedorobionych telefonów. To co o nim wiem to fakt, iż na pewno nie jest kradziony. A żaden świadomy złodziej, zmagajacy się z codziennym stresem w pracy nie dojebał by sobie aż tak do pieca.

Pozdrawiam i mam nadzieję, ze się nie pozabijacie o to gówno :)

 

Aukcja od 1zł bez ceny minimalnej. Na tyle wyceniam jego wartość.

Popek roztropek i jego naśladowcy bombowcy

W ostatnich dniach przez cały polski Internet niczym nawałnica w wakacje przelewają się setki, tysiące, zaraz będą miliony wpisów z mordą pewnego Karolka z niewiadomokąd, który oszpecił się do końca życia tylko po to, by upodobnić się do swojego ulubionego rapera (?) Popka.

Oczywiście w ślad za tym debilem poszli następni. I tak już mamy w naszym pięknym jak srajtaśma i smutnym jak dupa kraju kilku, a może nawet kilkunastu nowych Popków, którzy – pokazując na ulicy swoje zjebane i oszpecone ryje – kurwy, chuje i czasownik „jebać” wstawiają zamiast spacji i przecinków.

Ludzi już chyba do reszty pogięło. Jak to możliwe, żeby taka tandeta, taki kicz, gówno i głupota stały się tak bardzo popularne i tak mocno wryły się w umysły, szczególnie młodych, ludzi?

Ja się pytam, jak można być takim głupim cieciem malinowym żeby zedrzeć sobie z mordy kawał skóry, wycierpieć przez to katusze i przelać tonę krwi, tylko po to, żeby upodobnić się do jakiegoś debila, który to nawet wysłowić się nie potrafi…

Pizda na głowie pi-pi-pizda na głowie, co stara powie co-co-co stara powie
Pizda na ryju pi-pi-pizda na ryju, krew myju myju kre-kre-krew myju myju

Ciekawe światła w Białymstoku

Wchodzisz sobie na youtube. Oglądasz to i owo, klikasz tu i tam, aż w końcu dociera do ciebie straszna wiadomość i przerażająca świadomość: ZABŁĄDZIŁEŚ W INTERNECIE!

Ale zabłądziłeś nie byle gdzie i oglądasz nie byle co. Bo oto oczętom twoim ukazuje się scenka, w której jakiś gostek popyla sobie na motorku, a następnie staje na skrzyżowaniu. I czeka, czeka, czeka.

Wokół ciemności panują egipskie. I ta cisza, przerażająca cisza… co się stanie? I czy coś w ogóle się stanie? A jeśli tak, to kiedy?

Wzmaga się niepewność. Rośnie poziom adrenaliny w twoim zmęczonym nieziemsko organizmie. Już zaczynasz sobie układać w głowie możliwe scenariusze wydarzeń. Co ten gościu teraz zrobi? Pojedzie dalej, a zza krzaków wyskoczy policjant z lizaczkiem żeby capnąć na gorącym uczynku niebezpiecznego przestępcę, czy może motocyklista wymyśli coś innego? Nie wiem, strzeli laserem w czerwone albo zasadzi mu kopa z półobrotu, krzycząc „ZACZNIJ K***A DZIAŁAĆ”?

I nagle ogarnia cię to głupie uczucie, gdy widzisz jak motocyklista schodzi ze swojej machiny, tylko po to, żeby wcisnąć jeden głupi przycisk, dzięki któremu jego oczom ukaże się światło zielone, tak bardzo upragnione…

I już wiesz, że zmarnowałeś kolejne trzy minuty swojego nudnego jak srajtaśma i smutnego jak dupa życia.

Taka sytuacja.

Cat power!

Nie od dziś wiadomo, że koty rządzą światem. No, może rządzą światem to trochę przesadzone stwierdzenie, faktem jest jednak iż coraz częściej zajmują kierownicze stanowiska w urzędach, firmach, itd. W Stanach Zjednoczonych istnieje przykładowo prawo, które pozwala dopisać na karcie do głosowania nazwisko kogokolwiek, niekoniecznie człowieka. Tak na przykład burmistrzem jednego z miast na Alasce został właśnie kot.

O tym, że koty powoli i stopniowo przymierzają się do przejęcia władzy nad światem, świadczy również ten news Radia Sputnik:

Kot zwany Bossem został twarzą rumuńskiej firmy. Nie tylko dumnie przechadza się po biurze i kontroluje pracowników, lecz również zostawia odcisk łapy na opakowaniu towaru, wysyłanego klientom. Zwyczajny kot domowy zazwyczaj nie ma szczególnych spraw poza jedzeniem i snu. Ponadto pupile lubią siedzieć na kolanach właścicieli i wszędzie zostawiają sierść. Jednak kot rasy szkockiej osiągnął o wiele większe sukcesy niż jego rodacy. Został zatrudniony jako menedżer reklam w sklepie internetowym! Jak podkreśla Daily Dot, Boss został wybrany spośród 700 kotów ubiegających się o to stanowisko. Zarabia teraz około 225 dolarów miesięcznie.

A może prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej też powinien zostać kot? Może i stawałby na krześle, ale na pewno nie wystrychnąłby swoich wyborców na dudka.

Autentyczna historia pewnego autostopowicza

Jadę z Opola do Częstochowy I widzę gościa łapiącego okazję. Zatrzymałem się, a on mówi, że bardzo potrzebuje podwózki I że nie ma grosza I czy bym mu nie pomógł. Zabieram go, sadzam obok siebie I zaczynamy luźną rozmowę.
Do słowa do słowa wychodzi na to, że gość właśnie wyszedł z pierdla, gdzie spędził parę lat za rozboje, napady itp. Zrobiło się nieswojo, nawet zacząłem się nieco bać. Ale patrzę, a tu jeszcze jeden koleś łapie stopa, więc pomyślawszy, że tamten nic MI nie zrobi przy świadku, przesadziłem pasażera na tylną kanapę a nowego zaprosiłem na miejsce obok siebie.
No I jedziemy, rozmawiamy, jest ok. Po jakimś czasie koleś z boku (drugi wsiadający) wyciąga odznakę, blankiecik I mówi, że jest policjantem, a ja dostaję mandat 300,- zł I ileś tam punktów, Bo tu i tam przekroczyłem prędkość, tyle a tyle razy wyprzedzałem na skrzyżowaniu I jeszcze coś tam I jeszcze coś tam. Tak mnie zaskoczył, że niewiele myśląc przyjąłem mandat, oczywiście wkurwiony do czerwoności. Chwilę później gliniarz każe się wysadzać.
Nic nie odezwawszy się wysadziłem go tam, gdzie chciał I nadal czerwony pojechałem dalej. Po niedługim czasie gostek z tylnej kanapy, dotychczas milczący, prosi abym go wyrzucił tam I tam, kiedy wysiadł wyjął portfel I daje trzy, stówy.
Ja na to: – Przecież umawialiśmy się, że podwiozę pana za darmo, nie chcę tej forsy.
On odpowiada: – Bierz Pan, będzie na ten mandat.
Ja na to: – Ale jak to? Przecież mówił Pan, że nie ma pieniędzy. Poza tym to był mandat dla mnie I przecież nic Panu do tego.
A on: – Chciał Pan być uprzejmy… życzliwy… podwozi pan człowieka z dobrego serca, a ten kutas mandat Panu wypisuje… To mu zajebałem portfel.

Poszukiwacze zaginionej blondynki

[16:43] – ZGŁOSZENIE TELEFONICZNE ,,Panie na Węźle Balice I był chyba wypadek… 401 kim kierunek Katowice na łuku drogi stoi rozbita Toyota Yaris i blondynka ze zderzakiem zatrzymuje samochody…”
[17:01] Policjanci na miejscu zastali rozbity samochód, uszkodzone bariery i ,,brak blondynki”
[17:10 – 19.10] likwidacja skutków kolizji i poszukiwania ,,zaginionej blondynki”
W związku z tym, że kobieta mogła być w szoku policjanci sprawdzili przyległy teren , rowy, pasy rozdzielające jezdnię, skarpy itp. ponieważ zdarzały się sytuacje, że ktoś będąc w szoku oddalił się z miejsca ,a następnie zasłabł. Ponadto kierująca mogła być pod wpływem alkoholu itd. Ustalono właściciela i za pomocą kolegów z KPP Przeworsk woj. podkarpackie, z której to jednostki dzielnicowy odnalazł rodzinę właścicielki na majówce w kościele u, której ustalił namiary na naszą ,,blondynkę”. Niestety poszukiwana kobieta nie odbierała telefonu. W związku z powyższym po godz. 19 podjąłem decyzję, ze jeszcze raz przeszukamy teren … i wtedy Dyżurny KAP Kraków dodzwonił się do poszukiwanej Pani …
Po odłożeniu słuchawki Dyżurny powiedział do mnie ,, Komendancie Pani się znalazła, ale nie uwierzy Pan gdzie …”

… parę minut wcześniej w rozmowie telefonicznej Dyżurny od Pani z Yarisa usłyszał …
,,przepraszam, ale nie mogę teraz rozmawiać ponieważ muszę wyłączyć telefon … jestem w samolocie i właśnie wylatuje na wycieczkę do Tunezji, będę za tydzień to się zgłoszę w sprawie samochodu”, a następnie Pani się rozłączyła i wyłączyła telefon …
No cóż … podeszliśmy do okna i widząc startujący samolot pomachaliśmy Pani na do widzenia … Pani wyleciała do Tunezji, a jej samochód wylądował w ofercie Last Minute na parkingu strzeżonym … materiały przekazaliśmy do KP Zabierzów i zawnioskowaliśmy o rozważenie zatrzymanie prawa jazdy … GRATULUJEMY POMYSŁOWOŚCI i ŻYCZY SŁONECZNEJ POGODY … 😉
…jak ustalono Pani prawdopodobnie nie patrząc na znaki przejechała zjazd na lotnisko jadąc od Tarnowa, jechała za szybko, utraciła panowanie nad pojazdem, który uderzył w bariery, uszkodzona jest prawa strona, a bariery po lewej (więc był i mały obrocik) … a później, zaparkowała samochód na łuku przy lewej barierze, walizeczki i biegiem na lotnisko … 😉 … pełny WYPAS

Nie jesteś bogiem, uświadom to sobie!

Taki oto ciekawy news pokazał się kilka miesięcy temu na jednym z polskich portali (dez)informacyjnych. Pewien facet za dużo wypił, nachlał się jakiegoś dziwnego specyfiku zrobionego nie wiadomo z czego nie wiadomo skąd, i miał zwidy że jest bogiem, co też poskutkowało wizytą w urzędzie stanu cywilnego celem zmienienia sobie nazwiska na jedynie słuszne…

W Urzędzie miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim przed świętami Bożego Narodzenia pojawił się 55-letni mężczuzna, który chciał zmienić nazwisko na „Bóg”, aby móc się przedstawiać „Jestem Bóg. Pan Bóg”. Urząd odmówił, gdyż urzędniczka uznała że Bóg jest jeden, a nadanie komuś takiego nazwiska mogłoby obrazić uczucia religijne innych osób. Oficjalnym powodem odmowy był brak przekonującego uzasadnienia, dlaczego chce zmienić nazwisko. W Polsce nazwiska można zmieniać, gdy brzmią ośmieszająco lub mogą być podstawą do drwin i prześladowań. Mężczyzna nie przyjął odmowy i stał się tak niegrzeczny, że trzeba było wzywać straż miejską.

Jestem bogiem, uświadom to sobie, sobie!

W Polsce nie ma tak łatwo jak na przykład na Ukrainie, gdzie na „noworosyjskich” terenach namnożyło się w ostatnich latach Jezusów Chrystusów. W Polsce nikt nie może być bogiem…

Lepiej być miłym czy niemiłym?

Przykładasz się do pracy, starasz się jak najbardziej usatysfakcjonować klientów, a przez to pośrednio również własnego szefa, zapierdzielasz na pełnych obrotach, firma jest z Ciebie dumna, a mimo to zarabiasz psie pieniądze i ledwie ciągniesz od pierwszego do pierwszego? Jeśli tak jest i jeśli się temu dziwisz, to naukowcy wynaleźli właśnie wyjaśnienie takiego stanu rzeczy, ba, nawet zorganizowali naukowe badanie! Takiego oto newsa wypłodziło ostatnio na swojej stronie internetowej rosyjskie Radio Sputnik – oczywiście news umieszczony w dziale „ciekawostki”, bo w końcu niska płaca za tytaniczną robotę to nic innego jak właśnie ciekawostka… szczególnie w Rosji, która pod wszystkimi chyba względami stanowi jakiś dziwny stan umysłu. Ale do rzeczy, oto news:

Pracują lepiej, wychodzą ostatni, są sympatyczniejsi, a mimo to zarabiają mniej. Dlaczego? Bo są mili. Badania naukowców z Uniwersytetu w Sheffield pokazują, jak silny wpływ na wysokość zarobków ma osobowość pracownika. Stanowczy, nieskorzy do zgody zarabiają więcej. Mili otrzymają podwyżkę na końcu. Nie będą się o nią wykłócać. Kobiety częściej padają ofiarą swojej ugodowej natury.

I już człowiek nie wie, czy być miłym, sumiennym i uprzejmym, czy może chamskim i wulgarnym, olewać swoją pracę i z wielkim przytupem domagać się podwyżki albo przynajmniej awansu.