Archiwa tagu: Rydzyk

Kolejny absurd religijny

Radio Sputnik doniosło ostatnio o kolejnym z wielu absurdów religijnych w Wielkiej Brytanii. W zasadzie jest to absurd o charakterze religijno-edukacyjno-astronomiczno-idiotycznym. No bo zobaczcie:

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii mogli niedawno okazję oglądać prawie całkowite zaćmienie Słońca. Jednak dyrektor jednej z brytyjskich szkół w Londynie zakazał uczniom bezpośrednio obserwować to astronomiczne wydarzenie ze względów religijnych i kulturalnych. Uczniowie mogli obserwować zaćmienie tylko na ekranach w salach lekcyjnych. Decyzji podjętej przez dyrektora szkoły North Primary School nie zrozumieli zarówno rodzice i ich dzieci, jak i nauczyciele. Wszyscy zastanawiali się jaki mógł być konkretny powód takiej decyzji. Niektórzy twierdzą, że bezpośrednie oglądanie zaćmienia Słońca mogłoby spowodować burzliwą dyskusję o samym zjawisku, zwłaszcza że Wielka Brytania jest multikulturowa.

Zastanawiam się, czego jeszcze zabronią, i czy podobne zakazy wprowadzą kiedyś w Polsce. No bo ciapatych obraża jak widać bardzo wiele rzeczy – picie alkoholu, jedzenie szynki w miejscu publicznym, chodzenie z odsłoniętą głową (mowa o kobietach of course, faceci spokojnie mogą do woli wystawiać swe wyłysiałe glace na działanie promieni słonecznych). Jeszcze trochę i zabronią nam obchodzenia Bożego Narodzenia, 3 maja, Dnia Kobiet, Dnia Matki, a w Nowy Rok wszyscy będą musieli być trzeźwi, bo inaczej nie trafią do raju i nie poruchają sobie 70 dziewic…

Dwie zakonnice

Taka tam ciekawa historyjka z dwiema zakonnicami. No i oczywiście jest to kolejny perfidny, parszywy, chamski, prostacki i w ogóle skandalicznie skandaliczny atakujący atak na kościół święty powszechny!

Ale do rzeczy.

Idą dwie zakonnice: siostra Matematyka (M) i siostra Logika (L). Siostra M mówi:
– Widzisz tego mężczyznę, który idzie za nami od dłuższego czasu?
– Tak.
– Za 2 min nas dogoni.
– Zgodnie z prawami logiki musimy się rozdzielić, a wtedy pójdzie tylko za jedną z nas. Spotkamy się w zakonie.
Do zakonu przychodzi pierwsza siostra M.
Parę minut później dociera i siostra L.
Siostra M pyta się:
– O Boże, o Boże ! I co się stało?
– Zgodnie z prawami logiki mężczyzna mógł pójść tylko za jedną z nas i wybrał mnie.
– I co, i co?
– Zgodnie z prawami logiki gdy przyspieszyłam, on również to zrobił.
– I co dalej?
– Zgodnie z prawami logiki zaczęłam biec, a on zrobił to samo.
– O Boże! I co?
– Zatrzymałam się i on zgodnie z prawami logiki zrobił to samo.
– O Boże, o Boże i co?
– Podciągnęłam do góry sutannę, a on zgodnie z prawami logiki zdjął spodnie.
– O Boże, o Boże! I co?
– Zgodnie z prawami logiki zakonnica z zadartą suknią biegnie szybciej, niż mężczyzna z opuszczonymi spodniami.

Każdy, kto myślał, że to się skończy inaczej, musi teraz za karę odmówić 10 „zdrowasiek”.

Mył się, czy nie mył? Oto jest pytanie

11074490_897310233666260_6608226526800026453_nKontynuuję jazdę po kościele, a co! Bo papież smyru-smyru a w Polsce działy się rzeczy dużo poważniejsze i bardziej donioślejsiejsze…

Uwaga, ten wpis również będzie głupi i bez sensu. Podobnie jak cały ten pożalsiębożekurwajegomać blog.

Gdy zobaczyłem powyższy obrazek, przypomniała mi się znana i upowszechniana głównie przez przeciwników Radia Z Ryjem scena wyemitowana w telewizji. Jakieśtam spotkanie ekumeniczne na Jasnej Górze, nie pamiętam już co to wtedy było, w każdym razie okolice roku 2005-2006. Pamiętam, że wtedy jeszcze próbowały rządzić Polską PiS-dy. Cały event zorganizowany był przez imperium medialne pewnego ojca, który lubi wkładać rydza cycatym niewiniątkom.

Otóż na ów event przyjechał gość specjalny z Afryki. Ów ojciec o niezwykle płodnym umyśle (który pomimo celibatu całkiem możliwe że zdołał spłodzić jakichśtam swoich redemptorystycznych następców – o ile wkładał rydza tam gdzie trzeba, a nie pakował go w gówno, off curse), spojrzawszy na ciemnego (fizycznie, nie umysłowo) jegomościa, zakrzyknął: „Patrzcie państwo, on się nie mył wcale!”.

Ciemny jegomość najwyraźniej ten haniebny jak jasna cholera rasistowski atak na swoją ciemną osobę najwyraźniej postanowił natychmiast obrócić w żart, udając że chodziło oczywiście o to, że jest tak strudzony podróżą że na event przyjechał prosto z lotniska, nie zdążywszy przeżyć bliskiego spotkania trzeciego stopnia z mydłem i ciepłą wodą tak zwaną bieżącą.

Stan jego ubioru wskazywał jednakowoż, że jakąśtam higienę gość specjalny z Afryki starał się zachować. Pomimo podejrzeń płodnego fizycznie i intelektualnie ojca z dużym rydzem.

Dziwne śmieszno-straszne sny

I kolejna stara notka. Tym razem o snach, w luj dziwnych, śmieszno-strasznych.

Normalnie nie wytrzymam… kolejna nieprzespana noc.
A jak już uda mi się zasnąć, to mam takie wizje, że…

Na przykład parę dni temu…

Wychodzę sobie z domu, dookoła ani żywej duszy, nagle słyszę jakieś bombowce. Skapnąłem się, że to pewnie Hitler zmartwychwstał i zaczęła się trzecia wojna światowa, więc pobiegłem do domu się schować. Wszedłem do pokoju, w którym jest telewizor, patrzę, matka na kanapie śpi… za telewizorem stoi druga kanapa, to się położyłem… nie na długo. Do domu szwaby wpadły, wymachując bronią i wszystkim, co mieli, przede mną stanęła chyba cała kompania (czy jak to się tam zwie), ich dowódca wziął do ręki magnetowid, rozpierdolił go w drobny mak, wyjął jakąś karteczkę i wrzeszczy „kurwa to miało być po niemiecku napisane! wczoraj mówiłem!”

Zaraz po tej wizji miałem jeszcze drugą.

Idę sobie jakąś dróżką wiejską, czy może jadę, już nie pamiętam, w pewnym momencie zobaczyłem że ta droga wiedzie do lasu. Coś mnie tknęło, żeby wracać, no więc wracam… jak już byłem na drugim końcu drogi to w odstępie raptem dziesięciu sekund przywaliło we mnie dwóch rowerzystów.

Kilka dni temu miałem mniej więcej taki sen, złożony z kilku wizji:

Mianowicie siedziałem sobie w szpitalu z rozciętym brzuchem, przy czym to rozcięcie miałem sobie zrobić sam, podpatrując jakieś zwyczaje indiańskie. Babka mi to zeszyła bez znieczulenia (ani kropli krwi…), potem zszedłem do jakiegoś pomieszczenia, wziąłem gazetę i… zobaczyłem wywiad ze mną przeprowadzony przez wszechmogącego ojca Rydzyka 😐 Było w nim pytanie o gazetę „Fuckt” (pisało „Fakt”, ale ja wolę używać tytułu w zapisie amerykańskim), moja odpowiedź tam zapisana była mniej więcej taka, że „jest to gazeta inteligentna”… no nic, znalazłem się w jakimś autobusie na autostradzie, później jechałem jakąś hulajnogą czy rowerem czy cholera wie czym do domu w strugach deszczu, jak znalazłem się w domu to mi matka oznajmiła, że mam ojcu naprawić… hulajnogę (kumacie czaczę? mój ojciec i hulajnoga) i że ktoś na mnie czeka. No więc wchodzę, patrzę… a tam w kuchni ojciec jaśnie wielmośny Rydzyk z mikrofonem w ręku na wywiad przyszedł 😐

Zaczął mi zadawać takie same pytajnia, jakie były w gazetce, o dziwo udzielałem takich samych odpowiedzi, ale postanowiłem się „przełamać”, gdy doszedł do pytania dotyczącego „Fucktu”. Odpowiedziałem: „W życiu nie widziałem gazety tak obleśnej, o tak niskim poziomie intelektualnym” + coś o Radiu z Ryjem (też na minus)

Rydzyk przerwał wywiad i zbierał się do wyjścia, ja szedłem do mojego pokoju, gdy mnie zaczepił inny ksiądz, asystent Rydzyka, odzywając się tymi słowy: „Dziękuję. Wiele mnie nauczyłeś”

I tym dziwnym akcentem sen się skończył…

Fuck, czemu mi się śnią takie dziwolągi? Zwariować można.