Archiwa tagu: Polska

Dwa jeże przechodzą

O tej porze wszyscy jeżdżą po mieście stołecznym na pełnej kurwie, bo raz, że deszcz, a dwa, że grubo po 22 i pulsacyjne co chwilę. Wtem na Inflanckiej korek. Jak to?! Otóż przez ulicę przechodzą dwa jeże.
Przechodzą prawilnie, na pasach. W odległości dwóch metrów, jeden za drugim. Co więcej, mają zielone. Wiadomo – jak to jeże, tempo przesuwu raczej z tych średnich, jeden niucha na boki, drugiego złapała dygresja i zwinął się w kulkę. Rząd aut gęstnieje, zaraz będzie zmiana świateł, stoję trzeci i już się boję. Zielone.
Auta dalej stoją. Ktoś zatrąbił z tyłu. Z pierwszego przed pasami wychodzi potomek Józwy Butryma w koszulce żołnierzy zziębniętych i krzyczy w noc:
– Morda, kurwo, jeże idą!
Dokładnie to jeden już przeszedł, a ten drugi wciąż w kulistej depresji, chciałby ale życiowe refleksje dopadły go akurat przed BMW czarny metalic na numerach poddębickich. Butrym sięga po jakąś kurtkę i delikatnie, powoli turla kolesia na bezpieczne pobocze, gdzie wiewiórki, dzięcioły i szum brzóz. Wraca, wsiada, rusza bez migacza z nonszalanckim piskiem i mam wrażenie, że w kwietniu przyszła Gwiazdka.

Smutne sny

siedzisz sobie z loszką u siebie na kwadracie.
>skromny dom 200m2 z dużym podwórkiem
>loszka szczuplutka blondyneczka z jasnymi oczami
>o kurr zaczęło się
>szybko pomagasz loszce wejść do waszej X6 i jedziecie do szpitala
>w poczekalni wypalasz kilka papierosów
>przychodzi lekarz i oznajmia że urodził ci się zdrowy syn i żona też zdrowa
>obudź się w swoim 2×2 śmierdzącym papierochami pokoiku pod obspermioną kołdrą
>leż jak kamień przez kwadrans myśląc o realiźmie tego snu
>otwórz okno bo jebie w pokoju
>zwróć uwagę na piękny dzień za oknem
>rozpłacz się bo wiec że to wszystko na marne i nic ładnego nigdy w życiu nie będzie ci dane

ehhh

masz sen w którym masz romatyczną kopulację z kochaną loszką
>budzisz się w swojej norze z sufitem na wysokości 2m i grzybem na ścianie
>za małym oknem widok biedadomków, a pod samym oknem chujowy warsztat gdzie mirasy przeklinają i rozbierają skasowane samochody na kawałki żeby sprzedać
>za dzwiami jacyś podludzie puszczają chujowa muzykę
życie jest super

Chyba komuś podpadłem, bo dostałem taką oto wiadomość…

Coś ty powiedział o mnie, ty mała suko? Zdradzę ci, że skończyłem kurs odziału FORMOZA na szczycie swojego rocznika. Brałem udział w wielu tajnych akcjach przeciwko alkaidzie i mam ponad 300 zabitych na koncie. Jestem przeszkolony w walce patrycjańskiej i jestem topowym snajperem w całych polskich siłach zbrojnych. Nie jesteś dla mnie niczym więcej niż kolejnym celem. Rozjebię cie z taką precyzją jakiej jeszcze ten swiat nie widział, lepiej w to kurwa uwierz. 

Myślisz że możesz sie do mnie bezkarnie dosrywać bo piszesz przez internet? To pomyśl jeszcze raz skurwysynu. Właśnie w tej chwili kontaktuję się z moimi kumplami w ABW i Centrum Walki Radioelektronicznej. Twoje IP jest właśnie namierzane, wiec lepiej szykuj się na sztorm stulecia, śmieciu. Burzę która zatopi to żałosne gówno które nazywasz swoim życiem. Już jesteś martwy, gnoju. 

Mogę uderzyć z każdego miejsca, o każdej porze, mogę cie zabić gołymi rękami na ponad siedemset sposobów. Nie tylko jestem mistrzowsko wyszkolony w walce wręcz, ale mam też dostęp do ałego arsenału Polskiej Marynarki Wojennej, i użyję go w całej pełni by zetrzeć twoje żałosne dupsko z powierzchni kontynentu, ty mały gówniarzu. 

Gdybyś wiedział jak straszliwą zemstę wywoła twój maly cwany komentarzyk, to moze ugryzłbyś się w swój jebany język. Ale nie wiedziałeś, nie ugryzłeś, a teraz za to zapłacisz, ty pierdolony debilu. Mój gniew zaleje cię jak cysterna gówna, w której się utopisz. 

Juz jesteś kurwa martwy, dzieciaku.

Takie straszne, że aż śmieszne 😀

Historie prawdziwe o ciapatych imigrantach

Imigrant z Syrii po długiej tułaczce dociera do Polski. Na ulicy zatrzymuje pierwszą napotkaną osobę chwyta ją za rękę i mówi:
– Dziękuję za wpuszczenie mnie do tego kraju, za mieszkanie, pieniądze na jedzenie, opiekę medyczną, darmową szkołę i zwolnienie z podatków.
– To pomyłka – odpowiada przechodzień. – Ja jestem Afgańczykiem.
Syryjczyk idzie więc do kolejnej osoby:
– Dziękuję, że stworzyliście taki piękny kraj!
– To nie ja, ja jestem z Iraku – słyszy odpowiedź.
Wreszcie widzi matkę z dzieckiem:
– Czy pani jest Polką? – pyta.
– Nie, pochodzę z Indii.
– To gdzie się podziali wszyscy Polacy?
Kobieta zerka na zegarek i mówi:
– Pewnie są w pracy.

Po necie krąży również wariant tego dowcipu z Niemcami:

Somalijski imigrant przybył do Berlina. Zatrzymuje pierwszego napotkanego człowieka i mówi:
– Dziękuję wam. Niemcy pozwolili mi tu mieszkać, dali mi mieszkanie, pieniądze na jedzenie, bezpłatną służbę zdrowia, wykształcenie i żadnych podatków.
Przechodzień odpowiada:
– To jakaś pomyłka, jestem Afgańczykiem.
Somalijczyk łapie drugiego przechodnia i mówi:
– Dziękuję za to, że Niemcy są tacy gościnni!
– Panie, ja nie Niemiec, ja Irakijczyk!
Łapie trzeciego, zaczyna gadkę, a ten odpowiada:
– Słuchaj, ja jestem z Pakistanu.
Somalijczyk zatrzymuje jakąś kobietę, i pyta:
– Pani jest może Niemką?
– Nie, jestem z Indii.
– Ja nie mogę, gdzie się podziali Niemcy?
Hinduska spogląda na zegarek i odpowiada:
– Przecież oni teraz pracują.

– – –

Przybywa imigrant z Syrii do Polski, zaczepia kogoś i pyta:
– Ist this Deutschland yet?
– Nie, proszę pana, to jest Polska.
– Was? Poland? Wir fu*k Poland, wir want Deutschland cum!

(temu to chyba rozkalibrował się GPS w srajfonie)

Genialny opis aukcji na Allegro

5630394227

Sprzedam Srajfona 5.

  Pozbędę się z przyjemnością gównianego ajfona, który od 5 miesięcy zbiera kurz i śmierdzi mi w pokoju. A od czasu do czasu podnosi ciśnienie, kiedy trafie na niego przypadkiem szukając dokumentów na regale.Kupując go jakiś czas temu był prawie sprawny. Wystarczyło zdjąć z niego simlock (sieć o2) i sprawdzić baterie. Trafił jednak w ręcę nieocenionego eksperta, który mało że nie poradził sobie z tak banalną czynnością. To jeszcze kretyn prawdopodobnie nie podpiął wyświetlacza po jego rozebraniu (bo chuja się znał) i ponownym złożeniu telefonu. Aktualnie więc się włącza, coś tam syczy baba po angielskiemu, po wciśnięciu przycisku home, ale na wyświetlaczu nic nie mryga. Nie robie zdjeć aktualnych, bo mi się nie chce. Pieniądze zainwestowane w tę akucję, to ostatnie jakie ten telefon zazna, dopóki będę jego właścicielem. Jeśli się nie sprzeda z przyjemnością roztrzaskam go o scianę sąsiada, który też mi ciśnienie podnosi od pewnego czasu. Nagram to w slowmotion, następnie wyślę film producentom tego złoma. Dorzucam case do tego padła. Sprzedaję więc jako uszkodzony. Jak to większość telefonów marki Iphone. Prosze nie zadawać głupich pytań, zarobiony jestem i nie mam czasu na odpisywanie każdemu co 15 min, co dolega temu plackowi. Jestem grafikiem a nie handlarzem niedorobionych telefonów. To co o nim wiem to fakt, iż na pewno nie jest kradziony. A żaden świadomy złodziej, zmagajacy się z codziennym stresem w pracy nie dojebał by sobie aż tak do pieca.

Pozdrawiam i mam nadzieję, ze się nie pozabijacie o to gówno :)

 

Aukcja od 1zł bez ceny minimalnej. Na tyle wyceniam jego wartość.

Cat power!

Nie od dziś wiadomo, że koty rządzą światem. No, może rządzą światem to trochę przesadzone stwierdzenie, faktem jest jednak iż coraz częściej zajmują kierownicze stanowiska w urzędach, firmach, itd. W Stanach Zjednoczonych istnieje przykładowo prawo, które pozwala dopisać na karcie do głosowania nazwisko kogokolwiek, niekoniecznie człowieka. Tak na przykład burmistrzem jednego z miast na Alasce został właśnie kot.

O tym, że koty powoli i stopniowo przymierzają się do przejęcia władzy nad światem, świadczy również ten news Radia Sputnik:

Kot zwany Bossem został twarzą rumuńskiej firmy. Nie tylko dumnie przechadza się po biurze i kontroluje pracowników, lecz również zostawia odcisk łapy na opakowaniu towaru, wysyłanego klientom. Zwyczajny kot domowy zazwyczaj nie ma szczególnych spraw poza jedzeniem i snu. Ponadto pupile lubią siedzieć na kolanach właścicieli i wszędzie zostawiają sierść. Jednak kot rasy szkockiej osiągnął o wiele większe sukcesy niż jego rodacy. Został zatrudniony jako menedżer reklam w sklepie internetowym! Jak podkreśla Daily Dot, Boss został wybrany spośród 700 kotów ubiegających się o to stanowisko. Zarabia teraz około 225 dolarów miesięcznie.

A może prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej też powinien zostać kot? Może i stawałby na krześle, ale na pewno nie wystrychnąłby swoich wyborców na dudka.

Autentyczna historia pewnego autostopowicza

Jadę z Opola do Częstochowy I widzę gościa łapiącego okazję. Zatrzymałem się, a on mówi, że bardzo potrzebuje podwózki I że nie ma grosza I czy bym mu nie pomógł. Zabieram go, sadzam obok siebie I zaczynamy luźną rozmowę.
Do słowa do słowa wychodzi na to, że gość właśnie wyszedł z pierdla, gdzie spędził parę lat za rozboje, napady itp. Zrobiło się nieswojo, nawet zacząłem się nieco bać. Ale patrzę, a tu jeszcze jeden koleś łapie stopa, więc pomyślawszy, że tamten nic MI nie zrobi przy świadku, przesadziłem pasażera na tylną kanapę a nowego zaprosiłem na miejsce obok siebie.
No I jedziemy, rozmawiamy, jest ok. Po jakimś czasie koleś z boku (drugi wsiadający) wyciąga odznakę, blankiecik I mówi, że jest policjantem, a ja dostaję mandat 300,- zł I ileś tam punktów, Bo tu i tam przekroczyłem prędkość, tyle a tyle razy wyprzedzałem na skrzyżowaniu I jeszcze coś tam I jeszcze coś tam. Tak mnie zaskoczył, że niewiele myśląc przyjąłem mandat, oczywiście wkurwiony do czerwoności. Chwilę później gliniarz każe się wysadzać.
Nic nie odezwawszy się wysadziłem go tam, gdzie chciał I nadal czerwony pojechałem dalej. Po niedługim czasie gostek z tylnej kanapy, dotychczas milczący, prosi abym go wyrzucił tam I tam, kiedy wysiadł wyjął portfel I daje trzy, stówy.
Ja na to: – Przecież umawialiśmy się, że podwiozę pana za darmo, nie chcę tej forsy.
On odpowiada: – Bierz Pan, będzie na ten mandat.
Ja na to: – Ale jak to? Przecież mówił Pan, że nie ma pieniędzy. Poza tym to był mandat dla mnie I przecież nic Panu do tego.
A on: – Chciał Pan być uprzejmy… życzliwy… podwozi pan człowieka z dobrego serca, a ten kutas mandat Panu wypisuje… To mu zajebałem portfel.

Nie jesteś bogiem, uświadom to sobie!

Taki oto ciekawy news pokazał się kilka miesięcy temu na jednym z polskich portali (dez)informacyjnych. Pewien facet za dużo wypił, nachlał się jakiegoś dziwnego specyfiku zrobionego nie wiadomo z czego nie wiadomo skąd, i miał zwidy że jest bogiem, co też poskutkowało wizytą w urzędzie stanu cywilnego celem zmienienia sobie nazwiska na jedynie słuszne…

W Urzędzie miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim przed świętami Bożego Narodzenia pojawił się 55-letni mężczuzna, który chciał zmienić nazwisko na „Bóg”, aby móc się przedstawiać „Jestem Bóg. Pan Bóg”. Urząd odmówił, gdyż urzędniczka uznała że Bóg jest jeden, a nadanie komuś takiego nazwiska mogłoby obrazić uczucia religijne innych osób. Oficjalnym powodem odmowy był brak przekonującego uzasadnienia, dlaczego chce zmienić nazwisko. W Polsce nazwiska można zmieniać, gdy brzmią ośmieszająco lub mogą być podstawą do drwin i prześladowań. Mężczyzna nie przyjął odmowy i stał się tak niegrzeczny, że trzeba było wzywać straż miejską.

Jestem bogiem, uświadom to sobie, sobie!

W Polsce nie ma tak łatwo jak na przykład na Ukrainie, gdzie na „noworosyjskich” terenach namnożyło się w ostatnich latach Jezusów Chrystusów. W Polsce nikt nie może być bogiem…

Mrówki nie stoją w korkach!

Ciekawy news ze strony Radia Sputnik:

Naukowcy z Uniwersytetu Halle-Wittenberg w Niemczech przeprowadzili eksperyment, w ramach którego zwiększyli ilość pożywienia dostępnego mrówkom, układając je w pobliżu ścieżek, którymi chodziły. Okazało się, że gdy zwiększa się ilość dostępnego pożywienia z mrowiska wysyłanych jest więcej robotnic, które mają je przynieść, a ich prędkość wzrasta o 50%. Uczeni zaobserwowali też zasady poruszania się mrówek. Gdy zagęszczenie ruchu jest małe bądź średnie, mrówki poruszają się środkiem, gdy ruch się zagęszcza robotnice poruszają się lewą stroną, by uniknąć zderzenia z mrówkami wychodzącymi. Najwyraźniej lepiej radzą sobie z zarządzaniem ruchem niż ludzie i nie stoją w korkach.

Po krótkim zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że w najbardziej popieprzonym kraju w Europie Środkowej zwanym Rzecząpospolitą Polską coś takiego by nie przeszło. Dlaczego? Ano dlatego, że mrówki tak czy siak musiałyby stać w korkach. A na dodatek płacić. Bo przecież trasę dla nich musiałaby wybudować wyspecjalizowana firma wyłoniona w drodze przetargu, która – celem zwrócenia kosztów budowy – postawiłaby następnie na trasie bramki do pobierania opłat.

Tak więc, kochane mróweczki, jeśli chcecie zaoszczędzić, uciekajcie z Polski!