Archiwa tagu: kreskówki

Toy Story: Na koniec świata i jeszcze dalej. Wersja skrócona

Tak, lecz przecież ja
Wzleciałbym gdybym chciał
Niedostępny wam szlak
Przemierzałbym jak ptak
Niczym ptaaaaaaaaaaa…

NA KONIEC ŚWIATA I JESZCZE DALEEEJ!

<fffffiiuuuuuuu!>
<OMG><WTF><okurwacotojest>
<hujstąd mamy problem>
<okurwakurwakurwa>
<spaaaaaadaaaaaam>
<jeb o podłogę>
<patrzcie świnie król parkietu ręka jak złamana, nakurwiam węgorza, nana nana nana>

Więc żegnaj, mój statku, to kres

Nieśmiertelne ruskie kamerki

Kocham, po prostu kocham te nieśmiertelne ruskie kamerki. W ogóle Rosja to nie jest kraj, Rosja to jest jeden wielki stan umysłu. Największy na świecie stan skrajnie popieprzonej imaginacji, której żaden nawet najlepszy psychiatra w galaktyce ogarnąć nie jest w stanie. Można się z niego śmiać, można nad nim płakać, zastanawiać się nad sensem i celem tego wszystkiego, ale jedno jest pewne – jest to zjawisko niezwykłe, osobliwe, no po prostu fenomen na skalę światową. Nigdzie indziej nie znajdziesz takiego nagromadzenia potencjalnie zabawnych, popieprzonych sytuacji, jak właśnie w Rosji.

Na przykład ta na filmie. Jedziesz sobie jak gdyby nigdy nic, jedziesz, i nagle ten palant impregnowany jadący z tyłu stuka Ci w zderzak. Zatrzymujesz samochód, stajesz, wychodzisz żeby tradycyjnie, po rusku i w ruskim stylu pokłócić się z kierowcą, może nawet zdzielić go po mordzie za to że w ogóle ośmielił się urodzić… i przeżywasz niemałe zaskoczenie, dostając ostro po ryju od Myszki Miki, Spongeboba, tracącego głowę Królika Bugsa i jeszcze jakiegoś innego kolorowego jegomościa.

A wszystko filmuje kamerką kolejny palant impregnowany jadący tuż za poprzednim palantem impregnowanym. I ten palant impregnowany razem z kolejnym, siedzącym obok i śmiejącym się w głos palantem impregnowanym, radośnie wrzucasz filmik na YouTube.

A Ty modlisz się, żeby żaden znajomy Cię nie rozpoznał…

No i wracasz do domu. Poobijany, potłuczony, z nochala leci krew. Co powiesz, gdy żona zapyta, co Ci się stało? Na pewno powiesz jej, że dostałeś na środku drogi po mordzie od fikcyjnych postaci z kapitalistycznych amerykańskich kreskówek, prawda?

Teraz dopiero zauważyłem, że to film z Czelabińska. No, widać, ten meteoryt mocno musiał komuś uderzyć w łeb.