Archiwa tagu: kradzież

Kościół kradnie!

Nie od dziś wiadomo, że kościół katolicki jest niesamowicie łasy na pieniądze. To jest prawda stara jak sam kościół, tak od zawsze było, jest i już chyba do ostatnich dni tej instytucji tak będzie. Pieniądze i bogactwa pod najróżniejszymi postaciami – wille, limuzyny, mnóstwo prosty… eee tfu sorry ministrantów na utrzymaniu.

A że tak jest od wielu, bardzo wielu lat, świadczy między innymi historyjka, jaką niekiedy można jeszcze usłyszeć na Śląsku. Można ją znaleźć również w wielu książkach z dowcipami i anegdotami z tego rejonu.

Otóż w jednej rodzinie był ministrant (sam ten fakt już budzi grozę i masę podejrzeń – kim był ten ministrant? Co robił? Co z nim robił ksiądz proboszcz na plebanii?). Ministrant to był niesamowicie ciekawski, wszystko musiał widzieć, wiedzieć, wszędzie sznupał (po śląsku – wtykał nos, szukał), a co wysznupał to zaraz opowiedział rodzinie. Rodzinka oczywiście pełna konspiracja i udawali że nic nie wiedzą.

I tak pewnego razu ministrant podpatrzył, jak ksiądz proboszcz chował za ołtarzem jakąś skrzyneczkę, pięknie wyglądającą, bogato zdobioną… wiadomo, złotko to się świeci. Gdy proboszcz już sobie łaskawie wreszcie poszedł był raczył, ministrant ukradkiem zajrzał do tej szafeczki i przeczytał napis na niej: „Tu spoczywa Boże Ciało”.

Jak tradycja nakazuje, opowiedział o wszystkim ojcu. Uradzili, że następnego dnia zajdą tam razem. I rzeczywiście, następnego dnia znów ksiądz proboszcz coś w szafeczce schował, gdy odszedł – ministrant o jego ojciec zerknęli do szafeczki…

Nazajutrz ksiądz proboszcz podchodzi do szafeczki i ze zgrozą w oczach czyta napis: „Tu spoczywa Boże Ciało”, a pod tym dopisane: „…które wczoraj zmartwychwstało i do Nieba odleciało”.

Na początku napisałem coś na kościół, a wpis zakończyłem kradzieżą dokonaną najprawdopodobniej przez ojca ministranta. Bez sensu, prawda?

No więc właśnie o to chodzi, że nie do końca! No bo tak:

Ministrant jest członkiem kościoła katolickiego. Jak by tego było mało, jest członkiem aktywnie udzielającym się. A żeby ten członek powstał, inny członek (taki fizyczny, co włazi do dziurki) musiał trochę popracować… wiecie o co chodzi. No więc ów członek, tworząc aktywnego członka kościoła katolickiego, sam stał się pośrednio aktywnym członkiem kościoła katolickiego, ergo, stanowi jego część. Więc jeśli ten członek coś ukradnie, w pewnym sensie można powiedzieć, że ukradł to kościół katolicki.

Voila!