Archiwa tagu: babka

Dziwne śmieszno-straszne sny

I kolejna stara notka. Tym razem o snach, w luj dziwnych, śmieszno-strasznych.

Normalnie nie wytrzymam… kolejna nieprzespana noc.
A jak już uda mi się zasnąć, to mam takie wizje, że…

Na przykład parę dni temu…

Wychodzę sobie z domu, dookoła ani żywej duszy, nagle słyszę jakieś bombowce. Skapnąłem się, że to pewnie Hitler zmartwychwstał i zaczęła się trzecia wojna światowa, więc pobiegłem do domu się schować. Wszedłem do pokoju, w którym jest telewizor, patrzę, matka na kanapie śpi… za telewizorem stoi druga kanapa, to się położyłem… nie na długo. Do domu szwaby wpadły, wymachując bronią i wszystkim, co mieli, przede mną stanęła chyba cała kompania (czy jak to się tam zwie), ich dowódca wziął do ręki magnetowid, rozpierdolił go w drobny mak, wyjął jakąś karteczkę i wrzeszczy „kurwa to miało być po niemiecku napisane! wczoraj mówiłem!”

Zaraz po tej wizji miałem jeszcze drugą.

Idę sobie jakąś dróżką wiejską, czy może jadę, już nie pamiętam, w pewnym momencie zobaczyłem że ta droga wiedzie do lasu. Coś mnie tknęło, żeby wracać, no więc wracam… jak już byłem na drugim końcu drogi to w odstępie raptem dziesięciu sekund przywaliło we mnie dwóch rowerzystów.

Kilka dni temu miałem mniej więcej taki sen, złożony z kilku wizji:

Mianowicie siedziałem sobie w szpitalu z rozciętym brzuchem, przy czym to rozcięcie miałem sobie zrobić sam, podpatrując jakieś zwyczaje indiańskie. Babka mi to zeszyła bez znieczulenia (ani kropli krwi…), potem zszedłem do jakiegoś pomieszczenia, wziąłem gazetę i… zobaczyłem wywiad ze mną przeprowadzony przez wszechmogącego ojca Rydzyka 😐 Było w nim pytanie o gazetę „Fuckt” (pisało „Fakt”, ale ja wolę używać tytułu w zapisie amerykańskim), moja odpowiedź tam zapisana była mniej więcej taka, że „jest to gazeta inteligentna”… no nic, znalazłem się w jakimś autobusie na autostradzie, później jechałem jakąś hulajnogą czy rowerem czy cholera wie czym do domu w strugach deszczu, jak znalazłem się w domu to mi matka oznajmiła, że mam ojcu naprawić… hulajnogę (kumacie czaczę? mój ojciec i hulajnoga) i że ktoś na mnie czeka. No więc wchodzę, patrzę… a tam w kuchni ojciec jaśnie wielmośny Rydzyk z mikrofonem w ręku na wywiad przyszedł 😐

Zaczął mi zadawać takie same pytajnia, jakie były w gazetce, o dziwo udzielałem takich samych odpowiedzi, ale postanowiłem się „przełamać”, gdy doszedł do pytania dotyczącego „Fucktu”. Odpowiedziałem: „W życiu nie widziałem gazety tak obleśnej, o tak niskim poziomie intelektualnym” + coś o Radiu z Ryjem (też na minus)

Rydzyk przerwał wywiad i zbierał się do wyjścia, ja szedłem do mojego pokoju, gdy mnie zaczepił inny ksiądz, asystent Rydzyka, odzywając się tymi słowy: „Dziękuję. Wiele mnie nauczyłeś”

I tym dziwnym akcentem sen się skończył…

Fuck, czemu mi się śnią takie dziwolągi? Zwariować można.