Zęby na Kropelkę

Jak wiadomo, większość ludzi – praktycznie już od pierwszych dni swojej bytności na tym świecie – panicznie boi się dentysty. Robią wszystko co tylko w ich mocy, aby uniknąć tej niesamowicie traumatycznej i przerażającej wizyty w gabinecie stomatologicznym. Kombinują więc jak koń pod górę, wpadając niejednokrotnie na zadziwiające, średnio smaczne i dające przeciętny wynik estetyczny pomysły, takie jak, dla przykładu, wybielanie zębów tippexem (ktoś jeszcze pamięta, co to takiego?), itd. Pewna Brytyjka jednak postanowiła pójść o krok dalej i zaczęła poprawiać swoje zęby… klejem.

I tak oto przechodzimy do kolejnego newsa Radia Sputnik:

48-letnia Angie Barlow tak bardzo bała się dentysty, że przez lata sama „leczyła” sobie zęby, głównie klejem typu superglue. Trauma pojawiła się, gdy jej matka zmarła w wieku zaledwie 34 lat. Usunięto jej zęba, odkrywając w ten sposób raka. Od tamtej pory mieszkanka Altrincham w Cheshire każdy wypadający ząb przyklejała z powrotem klejem. Z biegiem lat toksyczne właściwości specyfiku uszkodziły 90 proc. szczęki. Wyglądała przerażająco. W końcu poszła do stomatologa. Ten musiał usunąć jej wszystkie zęby w trakcie skomplikowanej operacji, za którą zapłaciła 16 tys. funtów z własnej kieszeni.

Jest nadzieja dla eunuchów!

Przez wieki nie mogli zabawiać się z kobietami, strzelać spermą i – przypadkiem lub nie przypadkiem – płodzić całe stada dzieci. Ale oto w końcu pojawiła się nadzieja dla kastratów, eunuchów i innych dziwolągów bez jaj! A wszystko zaczęło się od tego, że pewnego razu gdzieś tam w najdzikszych zakątkach Afryki podczas obrzezania jakiegoś chłopaczka coś poszło nie tak… i uleciał ptak. A dokładniej mówiąc, został amputowany. Ktoś po prostu popełnił błąd, zrobił chujową robotę i pozbawił gościa możliwości pomocy jego dziewczynie w wydaniu na świat tak zwanej latorośli.

Ale jest nadzieja! Bo takiego oto newsa puściło ostatnio niezawodne rosyjskie Radio Sputnik:

Biorca pierwszego na świecie przeszczepu penisa zostanie niedługo ojcem. Chirurdzy z RPA poinformowali, że jego dziewczyna jest w czwartym miesiącu ciąży. Dziewięciogodzinna operacja miała miejsce pół roku temu. Pacjentem był 21-latek, którego prącie zostało amputowane 3 lata temu po nieprawidłowym obrzezaniu. Jak mówi André van der Merwe, szef Wydziału Urologii Uniwersytetu w Stellenbosch, chirurdzy są szczęśliwi, że nie było powikłań i penis pacjenta działa dobrze. Nie było przeciwwskazań, by został ojcem, bo przejścia nie wpłynęły na jakość spermy.

Zaraz… a może ta jego dziewczyna skorzystała z pomocy… jakiegoś innego penisa? 😮

Autentyczna historia pewnego autostopowicza

Jadę z Opola do Częstochowy I widzę gościa łapiącego okazję. Zatrzymałem się, a on mówi, że bardzo potrzebuje podwózki I że nie ma grosza I czy bym mu nie pomógł. Zabieram go, sadzam obok siebie I zaczynamy luźną rozmowę.
Do słowa do słowa wychodzi na to, że gość właśnie wyszedł z pierdla, gdzie spędził parę lat za rozboje, napady itp. Zrobiło się nieswojo, nawet zacząłem się nieco bać. Ale patrzę, a tu jeszcze jeden koleś łapie stopa, więc pomyślawszy, że tamten nic MI nie zrobi przy świadku, przesadziłem pasażera na tylną kanapę a nowego zaprosiłem na miejsce obok siebie.
No I jedziemy, rozmawiamy, jest ok. Po jakimś czasie koleś z boku (drugi wsiadający) wyciąga odznakę, blankiecik I mówi, że jest policjantem, a ja dostaję mandat 300,- zł I ileś tam punktów, Bo tu i tam przekroczyłem prędkość, tyle a tyle razy wyprzedzałem na skrzyżowaniu I jeszcze coś tam I jeszcze coś tam. Tak mnie zaskoczył, że niewiele myśląc przyjąłem mandat, oczywiście wkurwiony do czerwoności. Chwilę później gliniarz każe się wysadzać.
Nic nie odezwawszy się wysadziłem go tam, gdzie chciał I nadal czerwony pojechałem dalej. Po niedługim czasie gostek z tylnej kanapy, dotychczas milczący, prosi abym go wyrzucił tam I tam, kiedy wysiadł wyjął portfel I daje trzy, stówy.
Ja na to: – Przecież umawialiśmy się, że podwiozę pana za darmo, nie chcę tej forsy.
On odpowiada: – Bierz Pan, będzie na ten mandat.
Ja na to: – Ale jak to? Przecież mówił Pan, że nie ma pieniędzy. Poza tym to był mandat dla mnie I przecież nic Panu do tego.
A on: – Chciał Pan być uprzejmy… życzliwy… podwozi pan człowieka z dobrego serca, a ten kutas mandat Panu wypisuje… To mu zajebałem portfel.

Poszukiwacze zaginionej blondynki

[16:43] – ZGŁOSZENIE TELEFONICZNE ,,Panie na Węźle Balice I był chyba wypadek… 401 kim kierunek Katowice na łuku drogi stoi rozbita Toyota Yaris i blondynka ze zderzakiem zatrzymuje samochody…”
[17:01] Policjanci na miejscu zastali rozbity samochód, uszkodzone bariery i ,,brak blondynki”
[17:10 – 19.10] likwidacja skutków kolizji i poszukiwania ,,zaginionej blondynki”
W związku z tym, że kobieta mogła być w szoku policjanci sprawdzili przyległy teren , rowy, pasy rozdzielające jezdnię, skarpy itp. ponieważ zdarzały się sytuacje, że ktoś będąc w szoku oddalił się z miejsca ,a następnie zasłabł. Ponadto kierująca mogła być pod wpływem alkoholu itd. Ustalono właściciela i za pomocą kolegów z KPP Przeworsk woj. podkarpackie, z której to jednostki dzielnicowy odnalazł rodzinę właścicielki na majówce w kościele u, której ustalił namiary na naszą ,,blondynkę”. Niestety poszukiwana kobieta nie odbierała telefonu. W związku z powyższym po godz. 19 podjąłem decyzję, ze jeszcze raz przeszukamy teren … i wtedy Dyżurny KAP Kraków dodzwonił się do poszukiwanej Pani …
Po odłożeniu słuchawki Dyżurny powiedział do mnie ,, Komendancie Pani się znalazła, ale nie uwierzy Pan gdzie …”

… parę minut wcześniej w rozmowie telefonicznej Dyżurny od Pani z Yarisa usłyszał …
,,przepraszam, ale nie mogę teraz rozmawiać ponieważ muszę wyłączyć telefon … jestem w samolocie i właśnie wylatuje na wycieczkę do Tunezji, będę za tydzień to się zgłoszę w sprawie samochodu”, a następnie Pani się rozłączyła i wyłączyła telefon …
No cóż … podeszliśmy do okna i widząc startujący samolot pomachaliśmy Pani na do widzenia … Pani wyleciała do Tunezji, a jej samochód wylądował w ofercie Last Minute na parkingu strzeżonym … materiały przekazaliśmy do KP Zabierzów i zawnioskowaliśmy o rozważenie zatrzymanie prawa jazdy … GRATULUJEMY POMYSŁOWOŚCI i ŻYCZY SŁONECZNEJ POGODY … 😉
…jak ustalono Pani prawdopodobnie nie patrząc na znaki przejechała zjazd na lotnisko jadąc od Tarnowa, jechała za szybko, utraciła panowanie nad pojazdem, który uderzył w bariery, uszkodzona jest prawa strona, a bariery po lewej (więc był i mały obrocik) … a później, zaparkowała samochód na łuku przy lewej barierze, walizeczki i biegiem na lotnisko … 😉 … pełny WYPAS

Nie jesteś bogiem, uświadom to sobie!

Taki oto ciekawy news pokazał się kilka miesięcy temu na jednym z polskich portali (dez)informacyjnych. Pewien facet za dużo wypił, nachlał się jakiegoś dziwnego specyfiku zrobionego nie wiadomo z czego nie wiadomo skąd, i miał zwidy że jest bogiem, co też poskutkowało wizytą w urzędzie stanu cywilnego celem zmienienia sobie nazwiska na jedynie słuszne…

W Urzędzie miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim przed świętami Bożego Narodzenia pojawił się 55-letni mężczuzna, który chciał zmienić nazwisko na „Bóg”, aby móc się przedstawiać „Jestem Bóg. Pan Bóg”. Urząd odmówił, gdyż urzędniczka uznała że Bóg jest jeden, a nadanie komuś takiego nazwiska mogłoby obrazić uczucia religijne innych osób. Oficjalnym powodem odmowy był brak przekonującego uzasadnienia, dlaczego chce zmienić nazwisko. W Polsce nazwiska można zmieniać, gdy brzmią ośmieszająco lub mogą być podstawą do drwin i prześladowań. Mężczyzna nie przyjął odmowy i stał się tak niegrzeczny, że trzeba było wzywać straż miejską.

Jestem bogiem, uświadom to sobie, sobie!

W Polsce nie ma tak łatwo jak na przykład na Ukrainie, gdzie na „noworosyjskich” terenach namnożyło się w ostatnich latach Jezusów Chrystusów. W Polsce nikt nie może być bogiem…

Lepiej być miłym czy niemiłym?

Przykładasz się do pracy, starasz się jak najbardziej usatysfakcjonować klientów, a przez to pośrednio również własnego szefa, zapierdzielasz na pełnych obrotach, firma jest z Ciebie dumna, a mimo to zarabiasz psie pieniądze i ledwie ciągniesz od pierwszego do pierwszego? Jeśli tak jest i jeśli się temu dziwisz, to naukowcy wynaleźli właśnie wyjaśnienie takiego stanu rzeczy, ba, nawet zorganizowali naukowe badanie! Takiego oto newsa wypłodziło ostatnio na swojej stronie internetowej rosyjskie Radio Sputnik – oczywiście news umieszczony w dziale „ciekawostki”, bo w końcu niska płaca za tytaniczną robotę to nic innego jak właśnie ciekawostka… szczególnie w Rosji, która pod wszystkimi chyba względami stanowi jakiś dziwny stan umysłu. Ale do rzeczy, oto news:

Pracują lepiej, wychodzą ostatni, są sympatyczniejsi, a mimo to zarabiają mniej. Dlaczego? Bo są mili. Badania naukowców z Uniwersytetu w Sheffield pokazują, jak silny wpływ na wysokość zarobków ma osobowość pracownika. Stanowczy, nieskorzy do zgody zarabiają więcej. Mili otrzymają podwyżkę na końcu. Nie będą się o nią wykłócać. Kobiety częściej padają ofiarą swojej ugodowej natury.

I już człowiek nie wie, czy być miłym, sumiennym i uprzejmym, czy może chamskim i wulgarnym, olewać swoją pracę i z wielkim przytupem domagać się podwyżki albo przynajmniej awansu.

Tylko Nepal przy Kubie bo Togo zabije

Wielu z nas zapewne zna pewne przysłowie, mówiące „kto pije i pali ten nie ma robali”. Właściwie to nie jest nawet przysłowie tylko puenta pewnego dowcipu, w którym dzieci w szkole robiły doświadczenia na biologii z wsadzaniem jakichś robali do słoików i częstowaniem ich dymem tytoniowym i alkoholem. Nie pamiętam już jak to szło, więc nie przytoczę, a szukać mi się nie chce.

Okazuje się jednak, że sytuacja z dowcipu – jak to w dowcipie bywa zresztą – nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością, przynajmniej jeśli idzie o wykurzanie tytoniu. Bo oto co doniosło ostatnio Radio Sputnik (tak, podobnie jak sama Rosja, Radio Sputnik to nie radio, to stan umysłu!):

Palenie może zestresować inwazyjne bakterie i sprawdzić, że będą bardziej agresywne – uważa prof. Laura E. Cortty Alexander. Specjaliści ze Szkoły Medycyny Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego zaobserwowali, że wystawione na dym papierosowy gronkowce złociste stają się oporniejsze na działania układu immunologicznego. Już wewnątrz komórek odpornościowych MRSA potraktowane ekstraktem z dymu papierosowego były bardziej oporne na próby uśmiercania przez reaktywne formy tlenu oraz peptydy antydrobnoustrojowe. Dym papierosowy wzmacnia MRSA, zmieniając ich ściany komórkowe w taki sposób, że lepiej radzą sobie z odpieraniem peptydów antydrobnoustrojowych i innych naładowanych cząstek.

Kolejny absurd religijny

Radio Sputnik doniosło ostatnio o kolejnym z wielu absurdów religijnych w Wielkiej Brytanii. W zasadzie jest to absurd o charakterze religijno-edukacyjno-astronomiczno-idiotycznym. No bo zobaczcie:

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii mogli niedawno okazję oglądać prawie całkowite zaćmienie Słońca. Jednak dyrektor jednej z brytyjskich szkół w Londynie zakazał uczniom bezpośrednio obserwować to astronomiczne wydarzenie ze względów religijnych i kulturalnych. Uczniowie mogli obserwować zaćmienie tylko na ekranach w salach lekcyjnych. Decyzji podjętej przez dyrektora szkoły North Primary School nie zrozumieli zarówno rodzice i ich dzieci, jak i nauczyciele. Wszyscy zastanawiali się jaki mógł być konkretny powód takiej decyzji. Niektórzy twierdzą, że bezpośrednie oglądanie zaćmienia Słońca mogłoby spowodować burzliwą dyskusję o samym zjawisku, zwłaszcza że Wielka Brytania jest multikulturowa.

Zastanawiam się, czego jeszcze zabronią, i czy podobne zakazy wprowadzą kiedyś w Polsce. No bo ciapatych obraża jak widać bardzo wiele rzeczy – picie alkoholu, jedzenie szynki w miejscu publicznym, chodzenie z odsłoniętą głową (mowa o kobietach of course, faceci spokojnie mogą do woli wystawiać swe wyłysiałe glace na działanie promieni słonecznych). Jeszcze trochę i zabronią nam obchodzenia Bożego Narodzenia, 3 maja, Dnia Kobiet, Dnia Matki, a w Nowy Rok wszyscy będą musieli być trzeźwi, bo inaczej nie trafią do raju i nie poruchają sobie 70 dziewic…

O mężczyźnie, który stał się świnią

Bywają takie dni, że lepiej nie wchodzić kobiecie w drogę. Tak, zgadliście. To okres. Właśnie wtedy, gdy kobieta sobie czegoś zapragnie, to nie ma zmiłuj – po prostu musi to dostać, i koniec. Jeśli nie dostanie, będą kłopociki. Ot, choćby w postaci wstydu przed zupełnie obcymi tobie i jej ludźmi. Taką oto konwersację usłyszał niedawno na przystanku autobusowym jeden z użytkowników pewnego forum dla pozycjonerów. Rozmowa żony z mężem:

Ona: ………tylko 200zł
On: Miauczysz jak kot.
Ona: Nie miauczę, tylko proszę Cię o kasę na krem.
On: Ja wiem, że czasem mówię do Ciebie ‚Mój Ty Kotku’ ale nie miaucz już…
Ona: No właśnie, a czemu nie mówisz do mnie „Ty Piesku”?
On: To już raczej „Ty suko”… „Moja mała Suczka” hehehe
Ona: Grrrrrrr….
On: Właściwie to czemu nie „Ty Krowo”? No dobra „Ty Krówko”…
Ona: jeżeli juź to „Ty Króweczko … moja mała piękna Króweczko”
On: to może Cielaczku? albo Cielęcinko?
Ona: Świnio…. to dasz mi na krem?

I tak oto, łatwo, szybko i przyjemnie, kobieta dostała kasiorę na krem, a mężczyzna został ogołocony z dwustu złotych i, jak by tego było mało, z człowieka przedzierzgnął się w świnię.

Przeszczep głowy

Tak sobie czytam newsy w działu naukowego na stronie Radia Sputnik i wprost nie mogę uwierzyć w to, jak bardzo rozwinęła się rosyjska myśl techniczno-biologiczno-jakaśtam! No bo planują tam już przeszczepiać… GŁOWY!

Rosjanin Walery Spiridonow wyraził pragnienie, aby stać się pierwszym człowiekiem, którego głowa przeniesiona zostanie do nowego ciała. Mężczyzna od wczesnego dzieciństwa cierpi na nieuleczalną chorobę mięśniowo-nerwową zwaną chorobą Verdinga-Hoffmanna. Walery Spiridonow powiedział dziennikarzom, że jego choroba postępuje, więc jest gotów na ryzyko, aby żyć w zdrowym ciele. Rozmawiał już przez Skypea z włoskim chirurgiem Serdżiem Kanawerą, który ogłosił niedawno, że opracował nową innowacyjną metodę przeszczepów. Medyk jest pewien, że odniesie sukces, choć obaj panowie nie mieli jeszcze okazji spotkać się osobiście.

Osobiście uważam ten pomysł za niezwykle szczytny. No bo przecież razem z głową przeszczepiany byłby również mózg, a daj Boże trafiłby się jakiś dobroduszny kipnięty inteligent który postanowi przekazać po śmierci swój wielki mądry mózg komuś innemu… może dzięki temu na świecie zmniejszy się wreszcie odsetek skończonych debili pokroju „fryzjera z Warszawy”?

Witaj w moim szalonym umyśle… to jak, wolisz podpierać ściany, czy świetnie się bawić?