Smutne sny

siedzisz sobie z loszką u siebie na kwadracie.
>skromny dom 200m2 z dużym podwórkiem
>loszka szczuplutka blondyneczka z jasnymi oczami
>o kurr zaczęło się
>szybko pomagasz loszce wejść do waszej X6 i jedziecie do szpitala
>w poczekalni wypalasz kilka papierosów
>przychodzi lekarz i oznajmia że urodził ci się zdrowy syn i żona też zdrowa
>obudź się w swoim 2×2 śmierdzącym papierochami pokoiku pod obspermioną kołdrą
>leż jak kamień przez kwadrans myśląc o realiźmie tego snu
>otwórz okno bo jebie w pokoju
>zwróć uwagę na piękny dzień za oknem
>rozpłacz się bo wiec że to wszystko na marne i nic ładnego nigdy w życiu nie będzie ci dane

ehhh

masz sen w którym masz romatyczną kopulację z kochaną loszką
>budzisz się w swojej norze z sufitem na wysokości 2m i grzybem na ścianie
>za małym oknem widok biedadomków, a pod samym oknem chujowy warsztat gdzie mirasy przeklinają i rozbierają skasowane samochody na kawałki żeby sprzedać
>za dzwiami jacyś podludzie puszczają chujowa muzykę
życie jest super

Jak to piwo z sokiem mnie olało ;_;

>idz na pierwsza radnke w wieku 29 lat
>restauracja z kelnerami w muszkach i w ogole jakies masakry
>danie w karcie zaczynaja sie od 40 cbl
>zamow jakas zupe, pieczona ges i jakies dodatki, locha cos tam zamawia
>zamow butelke wina
>podlazi kelnera i pyta, kto bedzie probowal
>nie wiedz o co chodzi
>loszka mowi, ze ty bedziesz probowal
>kelnerka nalewa do kieliszka
>wyjeb na raz, wzrusz ramionami i powiedz, ze spoko
>wpierdol wszystko z talerza
>loszka mowi, ze to co wjebalem to dekoracja i tego sie nie je
>dostan zezuncji motzno
>koniec kolacji
>loszka mowi, ze skoro zamowiles takie drogie wino to placisz
>zaplac karta
>wyszliscie, locha foch bo nie zostawiles napiwku
>locha sie juz nie odzywa

kurwa restauracje to jakas masakra, do tego po tym mnie piwo ze sokiem olalo i nie odpisuje juz xD

Ze skrzynki fabrykodobrejzabawowej

Cześć wam, poznajcie mnie. 

Nazywają mnie Grupą Rajdową Karachana armii Spierdonów Zjednoczonych , jednak nie lubię tego określenia, bo zwykle staram się atakować w ramach obrony wcześniej ustalonych interesów lub wartości, ew. czystej inby. Bezinbowy atak nie jest za dobrze odbierany na chanach. Znacie mnie? To spoko, nie musicie dalej czytać. Ale jeżeli jednak nie słyszeliście jeszcze o mnie – pamiętacie inby na forum dobramama? To moja robota. Papież, Shariat dla Polski, Czajka? To też moja sprawka, ale tylko na początku teraz są już konkretnie rozjebani, więc nie jestem już potrzebny. Rajdy na forum pszelarskie? Podobno jakiś lotniskowiec zbliżył się wtedy niebezpiecznie blisko w rejon przeróżnych forów dla normików, ale ja nic o tym nie wiem. Mogę tylko potwierdzić, że zdarza mi się czasem przewozić zgrupowanie bojowe sił DDOS, ale oni nie lubią jak się o nich mówi. 

Kim tak na prawdę jestem? Legionem – nie byle jakim, bo zahratowanym przez życie w spierdoleniu over 9000 pozwalającym nam nie bohatyrnąć przez znacznie ponad 20 albo 30 lat. Tak, wychodzę z domu śrendnio 3 razy w miesiącu. Dodatkowo moją cześcią jest mnóstwo legionistów anonów rozmieszczonych w całej Polsce oraz w każdym ważniejszym mieście na kuli ziemskiej. Jest nas prawie tyle że gdyby nikt nie NiechKtosiował moglibyśmy zniszczyć życie każdego normika którego byśmy sobie upatrzyli. Ale nie jestem sam, mam kilku kolegów. Towarzyszą mi wychodzący z domu anony , dzięki czemu żadne normiki nawet te niezostawiająće za dużo trace-a w internecie nie są mi straszne. Poza nimi mam bardzo czujnych kolegów klasy Stalker. Poza bystrym umysłem są wyposażeni w wiele fejk kont danych potrzebnych do do namierzania i raidowania kilku celów na raz. . Wisienką na torcie wśród moich przyjaciół jest kilka sprytnych hakierów umiejętnie wyłudzających dane. To takie troche anonki – nigdy ich nie widać, kontaktują się ze mną tylko przez chan , ale zawsze mi towarzyszą i plotki mówią, że część z nich jest uzbrojona w IQ 170. Poza nimi ciągną się za nami obrazki zaopatrzeniowe, niechktosiujące i zagrzewające do walki- w końcu gdzieś trzeba pomieścić resztę i całą ich pasje. 

Obecnie moim największym wrogiem są normiki, które starają się mnie sklonować. Ale póki co to nie jest jeszcze moja rola by do tego nie dopuścić. Najbardziej boję się Amerykańskich Specsłużb . NSA dysponują dużą ilością dobrze uzbrojonych whitehatów i gości z karabinami. Dlaczego się ich boję? Doktryna o Cybeprzestępczości w razie mojego ataku zakłada znalezienie mnie i zniszczenie. Fakt, faktem jestem w stanie wyjść bez zadraśnięcia będąc za 7 proxy, ale statystyki pokazują, że jeżeli chodzi o bagiety to nie mogą nic zrobić w 97% przypadków. 
Te 3% mnie martwią. 

Podsumowując, jestem samowystarczalny. Pokaż mi człowieka lub grupę ludzi , a ja ich najadę, zrajduje i zniszczę im życia. Jeżeli napotkam spore problemy wycofam kolegów z Anonymous plsku i zrównam go z ziemią prowokacjami i zlewami. Póki co prawie nie ma na mnie mocnych, pływam po bezkresnych wodach internetu wywołując strach. Wszędzie gdzie się znajdę media alarmują i nawołują do bagietowania mnie, ale co zrobię zależy od rozkazów najczystyszych xaosów. Póki co Gazeta Wyborcza ani normiki nie miały nic do gadania w czasie rajdu na jakąkolwiek lochę/normika/grupe zwierząt , w którym mnie nie było. Cieszcie się, że jesteśmy sojusznikami.

Pozdrowienia od lotniskowca!

Cześć wam, poznajcie mnie. 

Nazywają mnie Grupą Uderzeniową Lotniskowca armii Stanów Zjednoczonych Ameryki, jednak nie lubię tego określenia, bo zwykle staram się atakować w ramach obrony wcześniej ustalonych interesów lub wartości. Bezpodstawny atak nie jest za dobrze odbierany na świecie. Znacie mnie? To spoko, nie musicie dalej czytać. Ale jeżeli jednak nie słyszeliście jeszcze o mnie – pamiętacie wojnę w byłej Jugosławii? To moja robota. Irak, Kuwejt, Afganistan? To też moja sprawka, ale tylko na początku teraz tam jest stała baza, lotnisko i port, więc nie jestem już potrzebny. Rajd na kryjówkę Bin Ladena? Podobno jakiś lotniskowiec zbliżył się wtedy niebezpiecznie blisko w rejon Pakistanu, ale ja nic o tym nie wiem. Mogę tylko potwierdzić, że zdarza mi się czasem przewozić zgrupowanie bojowe sił specjalnych, ale oni nie lubią jak się o nich mówi. 

Kim tak na prawdę jestem? Lotniskowcem – nie byle jakim, bo klasy Nimitz napędzany reaktorem jądrowym o mocy 190 Mega Watów pozwalającym mi pływać przez 20 lat w mojej 50 letniej karierze. Tak, tankuję tylko 3 razy w czasie swojego życia. Dodatkowo przenoszę do 5000 ludzi oraz 100 samolotów i helikopterów bojowych. To prawie tyle co ma w sumie wasza armia. Ale nie jestem sam, mam kilku kolegów. Towarzyszą mi okręty rakietowe klasy Ticonderoga, tworzą dla mnie mobilną tarczę antyrakietową dzięki czemu żadne pociski balistyczne nawet typu Topol nie są mi straszne. Poza nimi mam bardzo czujnych kolegów klasy Alreight Burke. Poza rakietami są wyposażeni w najnowszą wersję bardzo czujnego systemu przeciwlotniczego Aegis o bardzo dużym zasięgu zdolnym do namierzania i atakowania kilku celów na raz. Piszę o najnowszej wersji, ponieważ w 2014 podczas konfliktu na Ukrainie w rejonie Morza Czarnego jeden rosyjski myśliwiec SU-24 był w stanie wygłuszyć oraz wyłączyć system ku przerażeniu i panice obecnej na okręcie załogi, która nic nie mogła zrobić w obliczu przelatującego im nad głowami myśliwca 12 razy symulującego atak rakietowy. To się już nie powtórzy. Wisienką na torcie wśród moich przyjaciół jest kilka okrętów podwodnych również o napędzie atomowym. To takie troche anonki – nigdy ich nie widać, kontaktują się ze mną tylko przez telefon, ale zawsze mi towarzyszą i plotki mówią, że część z nich jest uzbrojona w pociski balistyczne z głowicami nuklearnymi. Poza nimi ciągną się za nami statki zaopatrzeniowe, medyczne i transportowe – w końcu gdzieś trzeba pomieścić Brygade Marines i całe ich oporządzenie. 

Obecnie moim największym wrogiem są Chiny, które starają się mnie sklonować. Ale póki co to nie jest jeszcze moja rola by do tego nie dopuścić. Najbardziej boję się rosyjskiego lotnictwa. Rosjanie dysponują dużą ilością dobrze uzbrojonych samolotów bojowych. Dlaczego się ich boję? Doktryna Obronności Federacji Rosyjskiej w razie mojego ataku zakłada zmasowany atak lotniczy. Fakt, faktem jestem w stanie wyjść bez zadraśnięcia z dużego ataku powietrznego, ale statystyki pokazują, że jeżeli chodzi o siły rosyjskie jestem w stanie powstrzymać co najwyżej 60% z ich samobójczego rajdu, te 40% które się przebije będzie w stanie zakończyć mój żywot, pomimo tego że oni również nie wrócą do domu, ale zdążą odpalić pociski. 

Podsumowując, jestem samowystarczalny. Pokaż mi palcem kraj, a ja go najadę, zdesantuję i zniszczę. Jeżeli napotkam spore problemy wycofam kolegów z Marines i zrównam go z ziemią potencjałem jądrowym. Póki co prawie nie ma na mnie mocnych, pływam po morzach i oceanach wywołując strach. Wszędzie gdzie się znajdę rządy alarmują i nawołują do wycofania mnie, ale co zrobię zależy od rozkazów mojego pana. Póki co Pakistan i Syria nie miały nic do gadania w czasie rajdu na Bin Ladena, w którym mnie nie było. Cieszcie się, że jesteśmy sojusznikami.

Chyba komuś podpadłem, bo dostałem taką oto wiadomość…

Coś ty powiedział o mnie, ty mała suko? Zdradzę ci, że skończyłem kurs odziału FORMOZA na szczycie swojego rocznika. Brałem udział w wielu tajnych akcjach przeciwko alkaidzie i mam ponad 300 zabitych na koncie. Jestem przeszkolony w walce patrycjańskiej i jestem topowym snajperem w całych polskich siłach zbrojnych. Nie jesteś dla mnie niczym więcej niż kolejnym celem. Rozjebię cie z taką precyzją jakiej jeszcze ten swiat nie widział, lepiej w to kurwa uwierz. 

Myślisz że możesz sie do mnie bezkarnie dosrywać bo piszesz przez internet? To pomyśl jeszcze raz skurwysynu. Właśnie w tej chwili kontaktuję się z moimi kumplami w ABW i Centrum Walki Radioelektronicznej. Twoje IP jest właśnie namierzane, wiec lepiej szykuj się na sztorm stulecia, śmieciu. Burzę która zatopi to żałosne gówno które nazywasz swoim życiem. Już jesteś martwy, gnoju. 

Mogę uderzyć z każdego miejsca, o każdej porze, mogę cie zabić gołymi rękami na ponad siedemset sposobów. Nie tylko jestem mistrzowsko wyszkolony w walce wręcz, ale mam też dostęp do ałego arsenału Polskiej Marynarki Wojennej, i użyję go w całej pełni by zetrzeć twoje żałosne dupsko z powierzchni kontynentu, ty mały gówniarzu. 

Gdybyś wiedział jak straszliwą zemstę wywoła twój maly cwany komentarzyk, to moze ugryzłbyś się w swój jebany język. Ale nie wiedziałeś, nie ugryzłeś, a teraz za to zapłacisz, ty pierdolony debilu. Mój gniew zaleje cię jak cysterna gówna, w której się utopisz. 

Juz jesteś kurwa martwy, dzieciaku.

Takie straszne, że aż śmieszne 😀

Co mefedron robi z człowiekiem

Jest u mnie na osiedlu taki Bobek. Zawsze był przyjebany a potem jak przyszła moda na mefedrony to zaczął tego napierdalać na potęgę, w końcu pojechał z hehe chłopakami z osiedla (w tym moim sąsiadem) na narko-wakacje gdzie dawał po nosalu cały czas i mu tam kompletnie odpierdoliło- jak wszyscy rano szli na plażę na melanż to spał a jak wieczorem wracali to wychodził z domku i znikał do rana. Po trzech dniach ziomeczki się zmartwił i poszły po cichu za Bobkiem, a on kurwa idzie do lasu, rozbiera się do nagusa, zapierdala biegiem po krzakach i krzyczy sam do siebie. Potem jeszcze kąpał się w morzu i też sam sobie nawijał jakieś historie xD Widać było, że to już nie przelewki więc wydzwonili matkę Bobka
>Halo? Pani mama Bobka? Pani przyjdzie, Bobka od narkotyków popierdoliło
XD
Matka przyjechała następnego dnia i Bobka oddała do psychiatryka w Jastrzębiej Górze, bo był najbliżej. Lekko tam Bobek nie miał, opowiadał, że jak był niegrzeczny (a jebany ze 120 kilo ważył i przypierdolić potrafił) to go brali w kaftan, do kaftana przywiązywali linkę i go wciągali na drzewo żeby tam sobie dla odmuły powisiał xD

Po miesiącu matka załatwiła żeby go przenieśli do nas do Warszawy bo nie będzie co tydzień z prowiantem dymać nad Bałtyk. To go wsadzili do szpitala na Sobieskiego. Po miesiącu Bobek wykurwił przez płot ze szpitala, przyszedł na piechotę (Wola here) na ośkę w piżamie, wykurwił okno w losowym samochodzie przy ulicy, wsiadł i zaczął puszczać Radio ESKA na cały regulator. Pół osiedla się zleciało, w tym ja i właściciel samochodu, który dzwoni na policję i karze mu wykurwiać a Bobek się pyta czy jakieś fajne płyty ma xD Przyjechała policja, Bobek wpadł w furię i zanim go wzięli w kajdany to dwóm policjantom z czterech rozkurwił mordy. Jak go obezwładnili to go nawet nie wieźli na dołek bo za dużo inby by z nim mieli tylko po karetkę, w kafta, i z powrotem na Sobieskiego. Jak po dwóch czy trzech miesiącach wyszedł to pierwsze co zrobił to rzucił się na bohatyra z kładki dla pieszych ale marnie trafił bo wypierdolił prosto na pas zieleni zamiast pod samochody, więc się pozbierał i wrócił do domu xD Od tego czasu (z 3 lata) siedzi grzecznie w domu i gra w Guild Warsy a stary mu opłaca jakiegoś gościa, który z jego dowodem chodzi na robienie kupy z dupy do kibla zaoczne i zdaje za niego egzaminy xD

Trip na kwasie

pracowałem kiedyś jako kelner w restauracji hotelowej w centrum guwnomiasta 40k i prawie codziennie przez jakiś miesiąc przychodził tam jeden taki sebek, ktory chyba zjadł kiedyś kwasa i juz mu tak zostało. za pierwszym razem po prostu wszedł i usiadł na samym srodku sali i przez jakies pol godziny przeglądał menu, myslalem ze to jakis audyt, dlatego sie dziwnie zachowuje ale w końcu wstał, podszedł do lustra zaczął czesac sobie brwi i macać po czole po czym zaśmiał sie szatańsko do swojego odbicia i wyszedł. wrócił później w nocy i mył sie w kiblu w sensie kiblu do srania nie w łazience xD wyjebała go ochrona ale za 2 dni o 6 rano podawał sie za gościa hotelowego i zapytał czy może obejrzeć bajki w recepcji, przez 5 minut oglądał chyba scooby doo śmiał sie dziko i poszedł bez słowa. czasem siedział po kilka godzin na schodach bo kazdy sie bał go wyjebać, widziałem go kiedys jak w mcdonaldzie zapytał jakiejs losowej lochy czy może sie do niej przysiąść bo jest samotny i zaczął ją przytulać xD jak ostatni raz przyszedł do mojej pracy to stanął na środku sali i krzyczał
>PODŁA GARAM MASALA
>GARAM MASALA JEST OKROPNA
>PFFFFF GARAM MASALA OKRUTNA PODŁA
a jego kariera skończyła sie jak cyborg krul przyjechał wygłosić przemówienie, rozebrał sie do gołego chuja i zaczął biegać między kucami, zabrała go karetka i juz nigdy go nie widzialem

mieszkam w guwnomiescie gdzie scierwo mozna kupic za 2 dychy od sztuki a wszystko inne za 3 na każdym rogu i znam w chuj takich przecpanych lbow jak anoni chca to opowiem wiecej

U fryzjera

Nie od dziś wiadomo, że fryzjerzy mają różne swoje tajne sztuczki które stosują, by osiągnąć określony efekt. Jedne, wbrew swojej tajności, są całkiem dobrze znane i powszechnie stosowane, o innych mało kto słyszał. Jeszcze inne są tak debilnie proste, że lepiej się nie przyznawać że się o nich nie wie. O tym ostatnim przekonała się pewna fryzjerka z Warszawy w rozmowie, z której stenogram prezentujemy poniżej:

– Wycieniowałaś włosy?
– Nieee!
– A co z nimi zrobiłaś?
– Nic nie zrobiłam!
– A takie ładne nagle masz to jak ty je układasz?
– No przecież w ogóle nic nie zrobiłam! Takie mam nieułożone!
– To co zrobiłaś?
– … Umyłam. <zmiana tematu>

1 listopada

Historia prawdziwa pierwszolistopadowa, trochę śmieszna, trochę durna, trochę straszna, z forum pewnego ambitnego wzięta i skopiowana.

Trochę z innej beczki, ale i tak napiszę xD
>mój stary
>alkoholik, przepierdalał cbl, zdradzał matkę
>jeszcze za komuny pobił jakiegoś zjeba i płaciliśmy mu srogie szekle na odszkodowanie, bo wybił mu 13 zębów xD
>pracował na budowie, a jak się w domu spierdoli byle gówno to hurr durr grażyna wołaj fachowca
>wypominał mi zakup firmowego plecaka, jak szedłem do techbazy, mimo że był za moje własne pieniądze zarobione na zbieraniu jagód u babełe i przeliczał różnicę cenową między nim, a plecakiem z rynku w paczkach fajek
>palił od 14 roku życia, czym się chwalił, a mnie straszył wpierdolem jeśliby znalazł u mnie papierosy, nawet jak już byłem pełnoletni xD
>grzebał u mnie w pokoju regularnie, bo hurr durr narkołyki i młodzieże ćpają, a tak naprawdę to podpierdalał drobne jak 2-5 zł, że musiałem nosić portfel przy dupie cały czas, nawet do kąpieli brałem wszystko ze sobą xD

W końcu spadł z rowerka na zawał na 44 lvlu, jakoś w maju. Mimo, że cała rodzina wiedziała, jaki to był skurwiel i debil to wszyscy jakoś po nim płakali. Byłem na grobie dziadeła od strony mame, bo to akurat był najbardziej ogarnięty członek naszej rodziny i fajnie było z nim rozmawiać. Przy okazji podszedłem na grób starego,mame poszła tam ze zniczami o wartości 400 cbl gdzie sama zarabia 1800 na rękę xD co widzę? Napierdolone wszystkich ozdóbek na kiju, tak że na grobie się nie mieszczą, to jeszcze na ziemi obok stoją i znicze jeden na drugim co to wgl ma być? /nk/ umysł polaków, dlaczego szanują takich idiotów nawet po śmierci?

Historie prawdziwe o ciapatych imigrantach

Imigrant z Syrii po długiej tułaczce dociera do Polski. Na ulicy zatrzymuje pierwszą napotkaną osobę chwyta ją za rękę i mówi:
– Dziękuję za wpuszczenie mnie do tego kraju, za mieszkanie, pieniądze na jedzenie, opiekę medyczną, darmową szkołę i zwolnienie z podatków.
– To pomyłka – odpowiada przechodzień. – Ja jestem Afgańczykiem.
Syryjczyk idzie więc do kolejnej osoby:
– Dziękuję, że stworzyliście taki piękny kraj!
– To nie ja, ja jestem z Iraku – słyszy odpowiedź.
Wreszcie widzi matkę z dzieckiem:
– Czy pani jest Polką? – pyta.
– Nie, pochodzę z Indii.
– To gdzie się podziali wszyscy Polacy?
Kobieta zerka na zegarek i mówi:
– Pewnie są w pracy.

Po necie krąży również wariant tego dowcipu z Niemcami:

Somalijski imigrant przybył do Berlina. Zatrzymuje pierwszego napotkanego człowieka i mówi:
– Dziękuję wam. Niemcy pozwolili mi tu mieszkać, dali mi mieszkanie, pieniądze na jedzenie, bezpłatną służbę zdrowia, wykształcenie i żadnych podatków.
Przechodzień odpowiada:
– To jakaś pomyłka, jestem Afgańczykiem.
Somalijczyk łapie drugiego przechodnia i mówi:
– Dziękuję za to, że Niemcy są tacy gościnni!
– Panie, ja nie Niemiec, ja Irakijczyk!
Łapie trzeciego, zaczyna gadkę, a ten odpowiada:
– Słuchaj, ja jestem z Pakistanu.
Somalijczyk zatrzymuje jakąś kobietę, i pyta:
– Pani jest może Niemką?
– Nie, jestem z Indii.
– Ja nie mogę, gdzie się podziali Niemcy?
Hinduska spogląda na zegarek i odpowiada:
– Przecież oni teraz pracują.

– – –

Przybywa imigrant z Syrii do Polski, zaczepia kogoś i pyta:
– Ist this Deutschland yet?
– Nie, proszę pana, to jest Polska.
– Was? Poland? Wir fu*k Poland, wir want Deutschland cum!

(temu to chyba rozkalibrował się GPS w srajfonie)

Witaj w moim szalonym umyśle… to jak, wolisz podpierać ściany, czy świetnie się bawić?